24 września 2018 Gerarda, Ruperta, Tomiry

  FORUM

Przeglądasz wpis w dziale Hydepark
#MarekChrapan

  2018-04-13

Kubiak z Paradowskim śmiali się później, że wszyscy kupili „zawał” Falzmanna i że w sumie nawet "zgrabnie to wyszło". Narodziny aferałów. ============================= Kto najczęściej bywał w biurze Kubiaka w Marriotcie? – Donald Tusk, Janusz Lewandowski, Jan Krzysztof Bielecki, Paweł Piskorski, cała późniejsza polityczna elita. Był to w 1989, a już w styczniu 1991 prezydent Wałęsa powołał rząd Bieleckiego. Bez pieniędzy Kubiaka i „pułkowników” nie byłoby ani tego rządu, ani spektakularnych karier większości z tych polityków. Zrobili na tym wiele świetnych interesów. O Falzmannie: Skompromitować, oskarżyć, postawić przed sądem, zamknąć w więzieniu, w którym może potem się powiesi – tak to działało. Zniszczyć reputację, odebrać wiarygodność, a dopiero na końcu życie pozorując samobójstwo – wszystko w takiej kolejności, to rozumiem. Ale „zawał serca”? ================================= „TO TYLKO MAFIA”(1) Wojciech Sumliński https://www.facebook.com/sumlinski/posts/936506779... (Fragment książki Wojciecha Sumlińskiego, Tomasza Budzyńskiego i Jarosława Sokołowskiego pseudonim „Masa” – premiera 13 04 18, godz. 19-ta Kino Wisła w Warszawie. Informacja: sumlinski.pl) ========================== „Masa” : To było na początku lat 90., kiedy razem z Kiełbińskim ochranialiśmy Wojciecha Paradowskiego. Kubiak i Paradowski znali się dobrze, zresztą to były czasy, gdy wszyscy w Warszawie, mający pieniądze, znali się dobrze. Balowali w Marriotcie i popisywali się pieniędzmi, jak szczeniaki, grając w kasynie. Ci ludzie w białych skarpetkach i czerwonych garniturach, stanowili widok, który trudno zapomnieć. TAJEMNICA HOTELU MARRIOTT - Interesy z Wiktorem Kubiakiem robił Paradowski i to on głównie się z nim kontaktował. Ale nie odstępowaliśmy Paradowskiego i byliśmy przy dużej części rozmów. Później, gdy zorganizowaliśmy w Katowicach „Zielone bingo”, Wiktor dołączył do nas na stałe. Bezpośrednie kontakty stały się jeszcze bardziej systematyczne. - Często spotykaliście się w jego biurze? - Często. Przez pewien czas codziennie. Systematycznie spotykaliśmy się też w lobby i hotelowej restauracji. - Czy Paradowski mówił, na czym Kubiak dorobił się majątku? - Dla nas nie było to tajemnicą. Wiedzieliśmy, że chodził w wywiadzie i że jest pod ochroną „zielonych”. Wiedzieliśmy też, że inkasuje prowizje z różnych przedsięwzięć, na przykład od Amerykanów i LOT za uruchomienie w Marriotcie pierwszego legalnego kasyna w Polsce. Koło Wiktora zawsze kręcili się „dziwni” ludzie. - „Dziwni”? – Wiktor [ Kubiak md] niechętnie o tym mówił, Paradowski zresztą też, a my nie dopytywaliśmy. Ale przebywając z nimi stale siłą rzeczy wiedzieliśmy to i owo. Na przykład, że to ludzie z WSI. - Wtedy jeszcze nie było Wojskowych Służb Informacyjnych – była Wojskowa Służba Wewnętrzna. – Jak zwał, tak zwał. Mówię o ludziach wywiadu wojskowego, którzy wszystkich znali i wszystko mogli. Przychodzili do Kubiaka codziennie, oglądaliśmy ich sobie dokładnie w sekretariacie, a oni oglądali nas. Niekiedy zamieniliśmy parę zdań, taka gadka szmatka, o wszystkim i o niczym. Parę razy pojawiły się jednak konkrety i to bez pośrednictwa „starych”. Na przykład w kwestii przemówienia komuś do rozsądku – ale z pewnych względów nie chcę tego rozwijać. Kubiak nie krył się ze znajomością z Żemkiem. Widywałem go z Wiktorem dziesiątki razy, w biurze, na lunchach w Marriotcie. Żemek też chodził w wojskowym wywiadzie i to też nie było dla nas tajemnicą. Razem ukręcali duże pieniądze, przy których to, co nam wpadało z haraczy, „tirów”, prostytutek, czy narkotyków, to drobne. W tamtym czasie imponowało nam, że trzymamy z takimi ludźmi. Było poczucie przynależności do kasty rządzącej, najwyższe kręgi. Mieli haki na wszystkich i trzęśli tym całym bagnem. „Starzy” pracowali pod ich dyktando, a oni wyświadczali przysługi. - Przysługi? - Tak, przysługi. Na przykład, gdy trzeba było uzyskać wielomilionową dotację, wyprać pieniądze, zrobić w mediach trochę propagandy, coś lub kogoś wykreować albo napiętnować, wyciągnąć z aresztu, załatwić świadectwo lekarskie, immunitet albo korzystny wyrok. Robili takie rzeczy setki razy i byli w tym naprawdę świetni. Przez długi czas, właściwie do końca lat 90. wszystko szło dobrze. Później bywało z tym różnie - ale gdy zależało im naprawdę, nie było problemu także później. - Wiedzieliście, na co Kubiak i Żemek przeznaczają te „gigantyczne pieniądze”, które ukręcali? – Kubiak wspominał że „pułkownicy” – nie chodziło o rangę, tak w swoim żargonie nazywaliśmy tych z wywiadu i kontrwywiadu wojskowego - a było to już po „Okrągłym Stole” szykują zmiany polityczne. Planowali uruchomić finansowanie kilku partii i przedsięwzięcia medialne. Mówili o telewizji i gazecie, ale szczegółów nie znam. Pamiętam za to dokładnie, że jeden z tych gigantycznych kredytów pozyskany przez „Batax” z Banku Handlowego miał być niespłacony. Planowano, że kilka miesięcy po jego pozyskaniu firma Kubiaka zbankrutuje, a bank wpisze zobowiązanie w straty. Chodziło o kilkanaście milionów dolarów. – Czy to były jedyne kontakty biznesowe Kubiaka i Żemka, o których wtedy wiedziałeś? - Nie. Wcześniej przecież był FOZZ. Koło Żemka kręciło się wiele osób, nie tylko Kubiak i Paradowski. Biznesmeni, politycy, wojskowi. Kubiak miał głowę do interesów, ale musiał dzielić się z wojskowymi, utrzymywać zgraję polityków. Paradowski dostał świra na punkcie inwestycji w nieruchomości, a pieniądze z nieruchomości tak szybko się nie zwracają. Pieniędzy mieli multum, ogrom tego wszystkiego przerażał mnie, ale im cały czas było mało. I na to wszystko nakłada się historia z FOZZ. To było autentycznie groźne i mogło pogrzebać wszystko. - I dlatego zginął Falzmann? - Oczywiście. - Nie poskąpisz nam szczegółów? NIETYKALNI - Widywaliśmy się wtedy z Wiktorem codziennie. Falzmann był typem bystrzaka. Jeden z tych, co to jak złapią trop, to już nie odpuszczą. Nie muszę tłumaczyć, jakie zamieszanie powstało w kuluarach władzy, gdy zaczął szumieć o tych przekrętach w FOZZ. Przecież za tym numerem stali nietykalni, święte krowy wywiadu. Falzmann nie wiedział, na co się porywa. [wiedział, wiedział... M. Dakowski] Może liczył, że poruszy pierwszy kamień? Jeśli tak, to był naiwny, ale jedno trzeba mu przyznać: miał więcej jaj, niż na fermie niosek. Koniec końców uzyskał tyle, że wiele osób się wkurzyło. Pamiętam, co wtedy mówił Kubiak, Paradowski, ale też wszyscy pozostali, „pułkownicy”: „rozwiążmy to jakoś” i takie tam. Urywane zdania, niedopowiedzenia, ale przecież było oczywiste, o czym mówią. Pojedyncze tryby, dopiero połączone w całość pokazują, jak działa mechanizm. Ale w tamtym czasie nie widziałem zainteresowanych, żeby je łączyć. Dlatego jak później przeczytałem o jego zawale, zrozumiałem, że preparują tę historię. Zastanawiałem się nawet, dlaczego nie rozwiązali tego inaczej, jak wiele razy wcześniej czy później. Śmierć takiego ważniaka, stojącego na świeczniku, w dodatku w takim kontekście, zawsze wzbudza uwagę. Skompromitować, oskarżyć, postawić przed sądem, zamknąć w więzieniu, w którym może potem się powiesi – tak to działało. Zniszczyć reputację, odebrać wiarygodność, a dopiero na końcu życie pozorując samobójstwo – wszystko w takiej kolejności, to rozumiem. Ale „zawał serca”? Smród kłamstwa czułem na odległość. Najwyraźniej musieli dojść do wniosku, że nie ma innego wyjścia. Gdy jednak zapadła decyzja, to już nie mógł ujść z życiem. Nic w tej sprawie nie zostawiono przypadkowi. Pamiętam, że Kubiak z Paradowskim śmiali się później, że wszyscy kupili ten „zawał” i że w sumie nawet „zgrabnie” to wyszło. Jeśli idzie o mnie, to o nic nie dopytywałem i nic nie chciałem wiedzieć, bo mówiąc szczerze balem się tej sprawy. Później też nie pytałem o śmierć Dębskiego, Sekuły, czy Sutora, dyrektora z banku od Pro Civili. Niektóre prawdy są zbyt prawdziwe, by o nie pytać i czasami lepiej nie wiedzieć. Ale jedno na swój prywatny użytek wiedziałem na pewno: śledztwa we wszystkich tych sprawach i dziesiątkach innych były fikcją. Bo za każdą z tych spraw kryło się coś więcej. Pomówimy o tym później. - Powiesz nam coś jeszcze? Teraz. - Co chcecie wiedzieć? - To pismo, które nam dałeś… - Słucham? - Było też o politykach. - Tusk i reszta. Mieli ambitne plany. I całkiem realne. DOŻYWOCIE - Kubiak z Paradowskim mówili, że mieli wsparcie finansowe z Niemiec, ale to nie wystarczało do przejęcia władzy – a do tego przecież sprowadzały się ich zamiary. Na realizację byli jednak za mali, nie mieli wystarczających pieniędzy, a bez nich mogli co najwyżej rozbłysnąć jasnym, lecz krótkotrwałym płomieniem i dobrze o tym wiedzieli. Dlatego w 1989 pojawili się u Wiktora – by przekonać do swojej wizji ludzi, którzy planowali dziesięć ruchów naprzód. Kubiak i ci z WSI rozumieli dobrze, że to szansa także dla nich. „Zieloni” mieli pieniądze i haki na tysiące osób, ale i tak planowali oddolną budowę nowej partii politycznej, może nawet nie jednej, a kilku. Pojawienie się w Marriotcie młodych liberałów z Gdańska, którzy mieli polityczną wizję, ale nie mieli nic ponadto – siedziby w Warszawie, infrastruktury w terenie, czy nawet samochodów - i nie byli przygotowani do walki o swoją wizję, było „pułkownikom” na rękę. Co ciekawe, liberałom nie przeszkadzała ani przeszłość Wiktora, ani przeszłość jego mocodawców. Mówiąc krótko - każdy w tym gronie wiedział, kto jest kto i od kogo, a także z jakich źródeł pochodzą pieniądze, o których mówili. Przy akceptacji „pułkowników” Wiktor zapewnił im wszystko, co trzeba. Na początek biuro ogólnokrajowe w siedzibie „ Bataxu” w Marriotcie, do tego samochody i nieformalną „linię kredytową”, najlepsze trunki, cygara - to był dla nich nowy, nieznany świat, bo przecież niedługo wcześniej ci ludzie malowali kominy w stoczniach. – Kto najczęściej bywał w biurze Kubiaka w Marriotcie? – Donald Tusk, Janusz Lewandowski, Jan Krzysztof Bielecki, Paweł Piskorski, cała późniejsza polityczna elita. Był to w 1989, a już w styczniu 1991 prezydent Wałęsa powołał rząd Bieleckiego. Bez pieniędzy Kubiaka i „pułkowników” nie byłoby ani tego rządu, ani spektakularnych karier większości z tych polityków. To z jednej strony pieniądze od Niemców, ale też pieniądze Kubiaka i wywiadu wojskowego pozwoliły na wykreowanie całego ugrupowania, tego sztucznego politycznego establishmentu, który wywierał decydujący wpływ na polską politykę przez następnych kilkadziesiąt lat. To „pułkownicy” i Wiktor wyciągnęli ich z politycznego niebytu czy co najmniej z marginesu i stali się fundamentem powstania Kongresu Liberalno Demokratycznego, z którego potem powstała Unia Wolności i dalej Platforma Obywatelska. We wszystkich przypadkach to byli ci sami ludzie. To są fakty. Oczywiście w tej rzeczywistości nie było sentymentów, obowiązywała zasada przysługa za przysługę. Wiktor bardzo szybko wystawił rachunek swoim podopiecznym. Kiedy ministrem do spraw przekształceń własnościowych został Janusz Lewandowski, musiał powołać swojego niedawnego promotora na stanowisko doradcy do spraw prywatyzacji. Kubiak i przede wszystkim „pułkownicy” zdyskontowali tę nominację na wszelkie możliwe sposoby. Słyszałem od Paradowskiego, że zrobili na tym wiele świetnych interesów. Z wyprzedzeniem poznawali plany prywatyzacyjne i szereg innych tajemnic, a taka wiedza miała konkretny wymiar finansowy. Nie byle jaki wymiar. - Mówisz w czasie przeszłym? Przecież z takich układów nigdy się nie wychodzi. To dożywocie. - Fakt. Koniec końców Kubiak źle skończył. Słyszałem, że powstał jakiś problem w rozliczeniach z „pułkownikami” i w efekcie stracił parasol ochronny, bez którego błyskawicznie popadł w problemy z prokuraturą. Dalej to już równia pochyła. Po klęsce „Metra” na Broadwayu zadłużył się u „Pershinga” i Bagsika, ale próbował jeszcze odbić się od dna przy „Zielonym Bingo”. Prosili go o to koledzy z KLD, którzy po krótkim okresie pierwszej prosperity w kolejnej kadencji nie dostali się do Sejmu. Na chwilę trafili do „zamrażarki” i znów potrzebowali pieniędzy. By temu sprostać nie mając zaplecza „pułkowników”, Kubiak wszedł w układ finansowy z Pokorskim. Gdy upadł projekt „Zielone Bingo” i Pokorski uciekł do Stanów Zjednoczonych, przestałem utrzymywać kontakty z Kubiakiem. Zwyczajnie nie było już po co. CDN. sumlinski.pl


Idol prawicy Wojciech Sumliński pisząc o Komorowskim przepisywał kryminały. Wojciech Sumliński, autor książki „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”, w której opisuje domniemane powiązania byłego prezydenta z WSI, niemal 30 razy skopiował w niej klasyków kryminału i sensacji – Alistaira MacLeana i Raymonda Chandlera. Zarzucanie mu plagiatu uważa za część nagonki na swoją osobę.

Wojciech Sumliński ma 47 lat, za sobą pracę w kilku redakcjach, na koncie siedem książek. Od lat tropi świat przestępców, służb i spisków, skromnie porównując się z autorem bestsellerów Roberto Saviano, na którego wyrok śmierci wydała włoska mafia. Własną biografią (w każdym razie wersją, którą opowiada na spotkaniach autorskich) mógłby obdzielić kilku dziennikarzy śledczych: wpadał pod samochód i w dziwnych okolicznościach ginęły mu dokumenty. Zmyślnie wbity w oponę samochodu szpikulec sprawił, że uderzył w cmentarny mur. Bywał śledzony. Zastraszali go bohaterowie tekstów. W 2008 roku sam stał się newsem, gdy ABW zatrzymała go pod zarzutem handlu aneksem do raportu z likwidacji WSI.

Na fali tamtego wydarzenia zaangażował się w promocję własnej twórczości i od lat krąży po klubach „Gazety Polskiej” z prelekcjami, w których tłumaczy słuchaczom prawdziwą naturę WSI i afer, które opisuje. „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”  jest na prawicy pozycją obowiązkową.

W książce Sumlińskiego  plagiatów jest mnóstwo. Wszystko to niemal wierne cytaty z „Żegnaj, laleczko” Raymonda Chandlera oraz „48 godzin”, „Mrocznego Krzyżowca” i „Lalki na łańcuchu” Alistaira MacLeana. Sumliński kopiuje też opisy miejsc. Restauracja na dolnym Mokotowie do złudzenia przypomina amsterdamską restaurację hotelu Rembrandt opisaną przez MacLeana w „Lalce na łańcuchu”, a jeden z pokoi, w których Sumliński miał spotkać się z rozmówcą do złudzenia przypomina pokój pułkownika de Graffa z tej samej powieści.

DLa Sumlińskiego to nie pierwsze takie oskarżenie. Kilka lat temu splagiatował reportaż Ewy Winnickiej, reporterki „Polityki” i zamieścił go pod własnym nazwiskiem. Z tą tylko różnicą, że występujące w tekście „ukraińskie sprzątaczki” zmienił na „polskie pielęgniarki”. – Sumliński grzecznie się pokajał. Potrzebował pieniędzy, dlatego przepisał i opublikował. Wyjaśnił, że ma dzieci i ciężką sytuację. 

 


#jontek 22

  2018-04-13

Zabawiacie się dyrdymałami wywołującymi pusty śmiech lub odruchy wymiotne. Jesteście straceńcami dla czytelników myslących. Nie szkoda wam czasu ? Mózgi wypatroszone z realizmu. Polska znajduje się w trudnym okresie  i warto obserwować jej upadek. Profesorowie zaczynają już się odzywać np Śpiewak z UW życzył , aby Macierewicza pochłonęło piekło, inny zwrócił Prezydentowi wysokie odznaczenie..... Proces obaw o kształt ustroju w Polsce nabiera międzynarodowego charakteru. Była sekretarz stanu USA znana i ceniona na świecie Madeleine Albright wymieniła kraje gdzie prawa demokratyczne są zagrożone i zmierzają do ustroju totalitarnego . Wymieniła w kolejności : Węgry , Polska . Wenezuela.... Takie problemy nie interesują róznej maści pisarczyków tego portalu np Chrapanów , Sumlińskich i innego TATAŁAJSTWA !


#zbyszek

  2018-04-13

jontek, nie zagalopowałeś się z Sumlińskim? Gościu nie pisze na tym portalu. Co do M.Albright- myślę że zestawienie Polski z Wenezuelą to wielkie nieporozumienie. A oddawanie odznaczeń państwowych zdarza się pod każdym z prezydentów. 


#jontek 22

  2018-04-13

> zbyszek < Może i zagalapowałem w tym sensie , że wrzuciłem go do  worka razem z Chrapanem. Jednak stoję na stanowisku , że tematy jakimi zajmuje się Sumliński nie powinny być publikowane w blokach tematycznych. I w tym przypadku uznałem za ,,dyrdymały " . Jeżeli chodzi o zestawienie Polski z Wenezuelą , to nie mój wymysł , ale osoby wysoko postawionej w polityce międzynarodowej. Świadczy o tym co mówią o nas za granicą. Jeżeli nie zrozumiałeś kilku moich stwierdzeń , to dyskusji już nie będę z tobą prowadził. Masz zbyt duże zaległości w zrozumieniu sytuacji w jakiej aktualnie znajduje się nasz kraj. Ubolewam i pozdrawiam.


#zażenowany

  2018-04-14

Panie Chrapan, rzuca Pan perły przed wieprze, dosłownie. Szkoda pereł.


#zbyszek

  2018-04-14

jontek, tu nie chodzi o zrozumienie Twoich stwierdzeń tylko o punkt widzenia. Inni politycy nas popierają, KE się wycofuje,brak relokacji jest naszym zwycięstwem itd. Troszkę optymizmu. Nie ubolewam ale pozdrawiam.


jakiś czas była cisza z pojebem.


#julek

  2018-04-15

> jak ja nie cierpię idiotów < Brawo inteligencie za samokrytykę. Zarówno twój podpis , jak i wyczerpujący komentarz swiadczą o wysokim wkształceniu z nauk ścisłych. Krótko, zwięzle i wynik obraz twojej osobowości.


#Marek Chrapan

  2018-04-19

Góry złota odziedziczyli a raczej zagrabili i przywłaszczyli sobie namiestnicy  Stalina jak  Bierut i reszta zydobolszewi .Wiele milionów dolarów odebranych Polakom zwyrodnialcy tacy jak tatko byłego prezydenta trzeciej  RP Kwaśniewskiego-prawdziwe nazwisko Stolzmann –pułkownik NKWD mordujący rodziny żołnierzy NSZ oraz AK na Pomorzu zachodnim, NKWD-zista Kiszczak ,braciszek Michnika-Szechtera i wielu wielu dzisiaj żyjących z krwi Polaków .Mieli  oni z tym bogactwem pewien kłopot. Gdzie to wszystko schować, gdzie ulokować, przecież  twór jakim był PRL może się rozpaść. Grupy zydo bolszewików zwalczające się nawzajem o schedę po wymordowanym społeczeństwie Polskim, nie widziały innego rozwiązania jak tylko zaufać braciom rozsianym po świecie . Pieniądze i złoto nie śmierdzą.

Wielka kasa musi być połączona z polityka. Inaczej zniknie. Mając kasę oraz władze łatwo ja transferować , inwestować , prac i co najważniejsze wydawać. Pakowano wiec worki dolarów , tony złota, w samoloty, pociągi , samochody i wywożono poczta dyplomatyczna. Braciszkowie w wierze towar lokowali gdzie popadło .Pamiętali jednak ze musza zatrudnić jako sekretarkę Zosie emigrantkę, która polecają dostawcy dolarów, czy Ryszarda ,wiedzieli ze każdy przekręt może być ostatnim bo Zosia zamiast grzebyka w torebce ma Waltera.


#Marek Chrapan

  2018-04-20

Żydzi przyzwyczajeni są do tego, że pozwala się im na bardzo wiele w Europie i mało kto ma odwagę sprzeciwić się ich słowom. Gdy tak się dzieje, padają posądzenia o antysemityzm i brak tolerancji lub podnoszenie ogromnych cierpień, jakich Żydzi doznali w XX wieku. Nawet w programach na żywo starają się pokazać swoją przewagę i obciążają odpowiedzialnością Polaków za to, czego nie uczynili.

W ten sposób próbują manipulować historią i pokazują, w jaki sposób chcą ją widzieć. Adam Sandauer to polski doktor fizyki oraz społecznik żydowskiego pochodzenia.

Jest również członkiem Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Jakiś czas temu wypowiedział się w programie #tvp info „Studio #polska". Bardzo szybko puściły mu nerwy, kiedy musiał skonfrontować swoje przekonania z jednym z uczestników programu.

Odważny mężczyzna nie przebierał w słowach, z których dało się wywnioskować, że ma poglądy o charakterze narodowym. Gdy Sandauer usłyszał przykre słowa prawdy, wpadł w szał i zerwał się na równe nogi. Chciał również opuścić studio nagraniowe.

„Nie jestem ani antysemitą, ani ksenofobem, ani rasistą, ale to, co wyprawiają — takie jest magiczne słowo, które knebluje Polakom wolność i wypowiedzi wszelkiej maści... to jest słowo Żyd. Na Polaków jak się mówi, to można powiedzieć wszystko, natomiast na Żyda nie wolno powiedzieć nic” - zaczął mężczyzna.

„Dzisiejsza nasza dyskusja zmierza do tego, że wszyscy praktycznie rozmawiamy o Żydach.

Niby jako jedyny naród pomagaliśmy tym Żydom, a teraz Żydzi mają cały czas jakieś roszczenia do nas” - dodał, na co reszta publiczności mu przyklasnęła.

Warto zobaczyć również ten artykuł: Rabin wpadł w szał w TVP Info. Klarenbach załatwił go swoją ripostą [wideo]


#Marek Chrapan

  2018-04-24

Warto obejrzeć naqgranie z wystąpienia dr Ewy Kurek: https://www.youtube.com/watch?v=VB6rt4lFfHM&fe...


#do ścierwa Ch

  2018-04-24

Idioto Chrapan - cały czas skamlesz tutaj i opluwasz Okrągły Stół. Bo tylko tacy kretyni jak ty chcieli by, żeby w Polsce nie było Okrągłego Stołu, czyli pokojowego porozumienia. Żeby nie było 4.6.1989 r. - ale żeby TAK BYŁO jak dokładnie w tym czasie w PEKINIE. Czyli masakra, setki zabitych, rannnych, tysiące uwięzionych... - Ale dzisiaj dzięki takim NIEWYUCZALNYM IDIOTOM jak eks - zlew Chrapan mielibyśmy tysiące nowych kombatantów, cierpiętników, setki tablic i oczywiście wiele tak kretyńskich pomników, jak te ostatnio odsłonięte.


#zażenowany

  2018-04-24

Panie Chrapan, niech Pan nie wdaje się w pyskówki z tym antypolskim, prożydowskim badziewiem.


#Von Fijut

  2018-04-25

Zażenowany swoim kretynizmem ciulu. Polska zawsze był krajem wielkiej tolerancji religijnej ... Aż pojawił się konus z Żoliborza....


#no tak

  2018-04-25

Ostatbio w Radio Wnet ( internetowe radio , można poszukać) mówiono o Waltzach i ich kamienicach. Wujek, szmalcownik, donosiciel do Niemców a po wojnie cinkciarz,  tajny współpracownik UB zostawił zagrabione kamienice dla bufetowej Warszawy. Taka rodzina, tfu!  Polszewia i co tam jeszcze.... zydokomuna.


#bogdan dziaslo

  2018-04-25

i co to ma do rzeczy? ty myslisz ze ktos tu jest wyznawca PO ? taka przypadlossc , poddanstwo jakiej popapranej partii i biznemenowi z Torunia wystepuje tylko u radio-maryjnego oszolomstwa ,do ktorego jak mi sie wydaje i ty nalezysz 


#spokojny

  2018-04-25

Pan Chrapan poruszył tu pewne tematy, nieznane szerszej społeczności a zwłaszcza nieznane ludziom, którzy nie interwesują się polityką. Kto nie interesuje się polityką i jej finansowym podłożem tak naprawdę nic nie wie, co się w Polsce dzieje. A jeśli bierze udział w głosowaniu, to bez tej elementarnej wiedzy  jego głosowanie wygląda jak wypełnianie kuponu w totolotka. Nie wie czy obstawia dobrze, czy źle. 


#zaspokojony

  2018-04-25

Przyszedł czas na to aby poruszyć temat uczciwości nieskazitelnego PiS. Tekst, który za chwile przeczytacie jest zbiorem informacji z różnych źródeł, prasy (Rzeczpospolitej, tej dobrej jeszcze jak redaktor wildstein pracował), stenogramów z posiedzeń sejmu i speckomisji, w końcu wypowiedzi różnych polityków i osób badających opisaną poniżej sprawę. Nie ma w tym fragmencie tekstu choćby jednego mojego słowa komentarza interpretującego wydarzenia, jedynie suche fakty. 

Troche historii 

W 1990 roku powstała spółka Telegraf, założyli ja liderzy z Porozumienia Centrum obecnego PiS, we władzach spółki zasiadł Maciej Z., Jarosław K. i Marian P. Stworzona przez polityków PC spółka miała zajmować się właściwie wszystkim poczynając od wydawania czasopisma `Telegraf', budowy stacji TV, stacji benzynowych, centrów handlowych i szeroko pojeta działalność usługowa. Telegraf przez pierwsze miesiące działalności nie wykazał najmniejszej aktywności gospodarczej (do końca niczego nie wydał i nie wybudował żadnej stacji TV), a mimo to zgromadził gigantyczne pieniądze około 250 mln tłumacząc ten fakt zainteresowaniem inwestorów, którzy wpłacali kolejne kwoty na rozwój firmy. W czasie gdy funkcjonował Telegraf Jarosław K. był szefem kancelarii prezydenta Wałesy, a Maciej Z. sekretarzem stanu w tejże, wówczas we władzach Telegrafu zasiadali również Lech K. i Andrzej U., były poseł KLD, obecny szek kancelarii Lecha K. Do kasy Telegrafu spływały pieniądze z różnych źródeł miedzy innymi: państwowego Banku Przemysłowo-Handlowego, centrali handlu zagranicznego Budimex, firmy prywatnych Pol-Kaufring czy RDS Bankier. Wszystkie te inwestycje nie wzbudziły takich kontrowersji jak trzy najgłośniejsze sprawy: 

1) podpisanie przez ówczesnego ministra Adma G. (PC) listu intencyjnego popierającego staranie włoskiego inwestora Itelco, który miał za 80 mln dolarów pożyczonych we włoskich bankach wybudować 7 regionalnych stacji TV, w uzyskaniu kredytu miało być pomocne wsparcie polskiego rządu. Nigdy do realizacji projektu nie doszło 
2) Powiązania spółki Telegraf z Art-B poprzez kontakty Macieja Z. z prezesami Baksikiem i Gasiorowskim. 
3) Powiązania afery FOZZ ze spółka Telegraf, przekazywanie kwot uzyskanych z nielegalnego procederu FOZZ na rzecz Telegrafu. 

Ad1. Afery Telgrafu nigdy nie rozwikłano, finał znalazł jedynie tzw wątek Art-B, sąd skazał Macieja Z. najbliższego współpracownika Jarosława K. w latach 90 na karę 3,5 pozbawienia wolności w związku z przyjmowaniem korzyści materialnych od prezesów Art-B, za przekazanie informacji prezesom Art-B, które umożliwiły im ucieczkę. Maciej Z. w tej chwili odbywa karę. 

Ad2. Sprawa FOZZ była przedłużana w nieskończoność, trwała ponad 12 lat (od 1993 roku), w tym czasie prezesem NIK był Lech Kaczyński, 4 lata rządził AWS, ministrem sprawiedliwości w tym rządzie był również Lech Kaczyński. 

Ad3. Sprawa ucichła, jednak o samym ministrze nadal głośno. Jak zeznał jeden ze świadków w czasie przesłuchań komisji orlenowskiej Artur Folaron, Adam G. utrzymywał szerokie kontakty z lobbystą Markiem Dochnalem, a w czasie kiedy był ministrem wprowadził koncesje na obrót towarami z zagranicą, w tym na dostawy ropy, co zapoczątkowało serie afer paliwowych. Coś na wzór ustawy na zamówienie. 

Poza Maciejem Z. żadnemu z wymienionych członków PC (PiS) nie postawiono zarzutów, jako ciekawostkę mogę dodać, że sędzia, który prowadził sprawę FOZZ w ostatniej fazie, został wiceministrem w rządzie Marcinkiewicza. 

Po co napisałem ten tekst, jak się zaraz dowiem rodem z urbanowskiego NIE, co charakteryzuje skomuszłaego liberała, sterowanego przez różowych jankieli z GW. Otóż napisałem go po to, żeby pokazać jakim mechanizmem posługują się PiS maniacy. Gdybym był na ich poziomie odesłałbym Was do filmu 'Dramat w trzech aktach', to taka propaganda w stylu `Nocnej zmiany'oczerniająca kaczyńskich przy pomocy esbeckich metod dobierania świadków i `faktów'. Na szczęście przede wszystkim dla mnie do nizin fanatyka PiS jest mi daleko i dlatego zrobię coś, czego szanujący się propagandzista IV RP nigdy by nie zrobił. Kierując się zdrowym rozsądkiem uważam, że: 

- bracia święci nie sa w tej sprawie na pewno, ale raczej padli ofiarą Telegrafu, niż byli jego beneficjentami, a zeznania ubeków takich jak Pineiro, oczerniających ich w TV kwiatkowskiego są dla mnie funta kłaków warte. 
- co do Macieja Z. i Adama G. nie mam zbyt wielu złudzeń, obaj siedzą w tym i paru innych sprawach po uszy i prawdopodobnie jak większości aferzystów, wszystko ujdzie im płazem, albo płacą minimalną cenę 
- powołania na ministra sędziego kryżego nie rozumiem, nie mam jednak dowodów na jakikolwiek związek z opisaną sprawą, niemniej jednak, sprawa FOZZ bez wątpienia miał wpływ na awans sędziego, któy poza FOZZ wsławił się jedynie sądzeniem opozycji w stanie wojennym. Na koniec warto jeszcze dodać, że za rządów PiS skazanym w aferze FOZZ sąd obniżył wyroki. 
 

matka_kurka, 24.02.2006


#zaskoczony

  2018-04-25

 Co się stało ze spółką `Telegraf’? Spółka padła w niejasnych okolicznościach. Co jest najbardziej ciekawe w całej sprawie? Najbardziej ciekawe są losy założycieli i powiązanych z `Telegrafem’: 
1) Maciej Zalewski, zostaje w 2002 roku, skazany za wymuszanie łapówkę od prezesów ART. B. ART. B miała wyłożyć największą kase na Telegraf 
2) Adam Glapiński, działacz PC, powiązany z `Telegrafem’, bliski znajomy Dochnala, dziś szef Polkomtela, miał co najmniej dziwny stosunek do głównego bohatera afery FOZZ, skazanego już Żemka. W czasie gdy Glapiński był ministrem w rządzie Olszewskiego, Żemek był przez niego wysuwany jako kandydat na wiceszefa NBP! 
3) Niezwykle dziwne jest to, że aferę FOZZ zamknęli, po wielu latach dwaj ludzie. Był to sędzia Kryże, który wręcz brawurowo prowadził sprawę i prokurator, UWAGA, Kaczmarek. Obaj panowie mimo beznadziejnej, PZPRowskiej przeszłości, zwłaszcza Kryże, dostają od Jarosława Kaczyńskiego ministerialne stołki. 
4) Andrzej Urbański, członek KLD Donalda Tuska, wylatuje z kancelarii prezydenta, po artykule ukazującym jego powiązania z baronem SLD Nawratem. Wraca po cichu do kancelarii Jarosława Kaczyńskiego, a potem zostaje prezesem TVP i członkiem kolegium IPN. 
5) Czabański jak wszyscy wiemy członek PZPR, zostaje prezesem Polskiego Radia. 
Z wyjątkiem skompromitowanego Zalewskiego, który siedział, wszyscy ludzie z Telegrafu, są dziś tuzami w biznesie i mediach. 

II Fundacja prasowa Solidarność. 
Założona przez Kaczyńskich, uwłaszczona na majątku RSW Prasa Ksiązka Ruch, przejęła, 13 maja 1991 praktycznie bez przetargu „Express Wieczorny”. Parę lat później `Express wieczorny’ sprzedała, za 26 miliardów złotych, plus 9,1 miliarda, co stanowiło zwrot pożyczki zaciągniętej przez Jarosława Kaczyńskiego w 1991 roku, na potrzeby kampanii wyborczej PC, partii Kaczyńskiego. Fundacja Kaczyńskiego, kupiła następna gazetę i dwie drukarnie, ponieważ podobnie jak w przypadku Telegrafu dostała od Banku Przemysłowo-Handlowego 1,2 miliarda złotych (starych). Z tym bankiem Fundację łączą osobliwe kontakty, budynki które fundacja otrzymała od skarbu państwa na wieczyste użytkowanie, swoją siedzibę miał właśnie Bank BPH, który za dzierżawę zapłacił 39,4 miliarda. Patronat BPH, nie był bezinteresowny. Nie kto inny, jak minister Siwek, członek PC, w kancelarii Wałęsy, za czasów gdy Kaczyńscy byli tam szefami, naciskał na ówczesnego prezesa NBP Wójtowicza, aby BPH został sprywatyzowany w pierwszej kolejności. Fundacja Prasowa Solidarność spłodziła wiele dziwnych spółek, znana spółkę `Srebrna, ale tez mniej znane, chociaż bardzo osobliwe przedsięwzięcie. 

III Towarzystwo Cargo Modlin 
Ten twór z Warszawską Fundacją Rozwoju Regionalnego, Fundacją Kultury w Wojsku Art-Woj oraz Fundacją Pilotów i Spadochroniarzy Gloria Victis Aeronautis, miał zbudować port lotniczy, na przejętym bezpłatnie od wojska terenie lotniska. Kaczyńskiemu i tym razem biznes się posypał, pokłócił się z Wałęsą i stracił wpływy, wypadł z gry. 

IV Spółka Srebrna’ 
To coś działa do dziś i zawiadują tym ludzie PiS, którzy wynajmują budynki partii PiS, te same, które zostały przekazane Fundacji Prasowej Solidarność i te same, które Fundacja wynajmowała BPH. W spółce zasiadali działacze PiS, tacy jak towarzysz, członek PZPR Jasiński i pan Lipiński jako prezes, ten od taśm Renaty Beger. Ciekawostką towarzyską jest fakt, że w radzie nadzorczej była też posłanka Szczypińska. Srebrna wygenerowała kolejne szemrane podmioty jednym z nich jest założona przez Kaczyńskiego i Dorna Fundacja Nowe Państwo, to coś z kolei wygenerowało `Srebrną media’. 
Tak sobie chłopaki z PC żyły, uwłaszczały, kombinowały, część z nich siedziała, a co robią dziś? 
1) Maciej Zalewski – członek PC, pracownik kancelarii Lecha Wałęsy, skazany na 3 lata, za wymuszanie łapówek i szantażowanie prezesów Art. B, 2 lata odsiedział. 
2) Adam Glapiński, członek PC, minister w rządzie Krzysztofa Bieleckiego, minister w rządzie Olszewskiego, bliski znajomy Marka Dochnala, zasłynął na początku lat 90 kilkoma patologicznymi decyzjami: 
a) wprowadzenie koncesji na import paliw, które zapoczątkowały serie afer paliwowych i wyrwały z budżetu państwa wiele miliardów złotych. 
b) tak zwane `ustawy Glapińskiego’, pozwoliły oddać za bezcen spółkom developerskim działki budowlane co w ułamku sekundy doprowadziło do powstania kolejnych lewych fortun. 

Dziś pan Glapiński z nadania patii Jarosława Kaczyńskiego jest szefem Polkomtela, jednej z największych spółek telekomunikacyjnych.

3) Andrzej Urbański, członek PC i były członek partii liberałów (KLD), były szef kancelarii Lecha Kaczyńskiego, z której wylatuje po artykule ujawniającym jego wspólne interesy z baronem SLD Nawratem. Spółka panów: Nawrata i Urbańskiego jest na tapecie prokuratury. Po kilku tygodniach Urbański po cichu zostaje zatrudniony w kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego, a następnie już w świetle kamer zostaje szefem TVP i członkiem kolegium IPN. Sprawa wspólnych interesów z Nawratem do dziś nie została wyjaśniona. 
4) Jan Parys – członek rządu Olszewskiego, startował z list PC w wyborach 1993 roku, minister w rządzie Olszewskiego, obecnie oskarżony o defraudacje pieniędzy z fundacji Polsko – Niemieckie Pojednanie. 
5) Andrzej Kern – członek PC, marszałek sejmu zasłynął jako ojciec Moniki, panny której młodzieńcza miłość stała się pierwszym w Polsce politycznym love story. Kernowi zarzucano nadużywanie władzy, której używał do wychowywania i poszukiwania córki. Zasłynął również jako główny bohater książki Anastazji P, która zarzucała mu gwałt. Kern po serii skandali wycofał się z polityki na stałe. 
6) Adam Lipiński – członek PC, to ten pan, który spędzał wieczory w pokoju posłanki Beger i wspólnie z posłanką ustał warunki umieszczenia Beger w strukturach władzy, umorzenia toczących się procesów posłanki Renaty i miejsca na listach PiS dla szwagra. Jarosław Kaczyński wytłumaczył te procedury korupcji politycznej jako normalne w PiS negocjacje polityczne. Co ciekawe poseł Lipiński był szefem komisji etyki poselskiej, która ukarała posłankę Beger i uniewinniła posła Lipińskiego. 
7) Krzysztof Putra – członek PC, jeden z najbardziej zatwardziałych ścigaczy’ układu, podejrzewany o poświadczenie nieprawdy, w głośnej sprawie oczyszczalni ścieków, sprawa do dziś wisi w powietrzu. 
Leszek Piotrowski – członek PC, zasłynął jako obrońca gangstera, który był podejrzewany o zabójstwo Pershinga. Obecnie adwokat męża Barbary Blidy. 
9) Krzysztof Tchórzewski – członek PC, zawód dyrektor i państwowy urzędnik, nieprzerwanie od początku lat 1990utrzymywany przez podatnika. Wojewoda Siedlecki, członek zarządu PKP, prezes państwowej spółki Inter-Poligrafia, dyrektor spółki `Srebrna’, tej samej co finansowała PC. Sekretarz w kancelarii Buzka. 
10) Czesław Sobierajski – członek i poseł PC forsujący ustawę w sprawie górniczych odpraw w kwocie 39 tys.. To pan poseł został beneficjentem tej ustawy, mimo że od 9 lat przebywał na bezpłatnym urlopie. Komisja etyki poselskiej ukarała pana posła za ten wyczyn, wówczas pan poseł rzucił parę srebrników dla Kosowa. 
11) Sławomir Siwek – członek PC, kolejny sekretarz Stanu w kancelarii Wałęsy, szef łże mediów `Expressu Wieczornego’, obecnie z nadania Jarosława Kaczyńskiego członek zarządu TVP. 
12) Teresa Liszcz, jedna z tych szczęśliwców z PC, którzy dostali posadkę u Wałęsy, była w kancelarii Lecha sekretarzem stanu, potem Lech Kaczyński wciągnął ją do NIK, w AWS miała posadkę kolejnego doradcy, w końcu PiS wybrał ją jako bezpartyjnego członka Trybunału Stanu. 
13) Marek Dziubek – członek PC, niegdysiejszy przewodniczący klubu PC, dziś dyrektor ARiMR, który zastąpił człowieka Leppera. 
14) Czabański, członek PZPR, dziś prezes Polskiego Radia. 

Flogiston dnia 27 mar 2010




    Formularz odpowiedzi


    Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Akceptuję Regulamin
    Akceptuję Politykę prywatności

    Burmistrz Pasłęka oraz Dyrektor Pasłęckiego Ośrodka Kultury zapraszają na otwarcie...


    We wtorek 25 września o godz. 12.00, podczas ślubowania przedszkolaków, oficjalnie...


    Spektakl dla dzieci

    Pozostało3 dni

    Towarzystwo Przyjaciół Biblioteki w Pasłęku zaprasza wszystkie dzieci i...