15 września 2019 Albina, Nikodema, Marii

Byłem w Gołutowie

dodał Ponad tydzień temu, 2019-09-02
Byłem w Gołutowie

Dożynki, dożynki... Obecnie jest czas dożynek. Gminni, powiatowi i wojewódzcy politycy - by się załapać do wyborów, nawet kościelne ambony do tego celu wykorzystują - vide: ostatnie dożynki gminne w Rychlikach. - Zobaczmy więc jak te dożynki wyglądały w "okresie słusznie minionym", czyli w tzw. PRL-u, który był w ONZ i był uznawany przez ponad 170 państw świata... - To relacja na moim przykładzie. W tamtych czasach byłem studentem UMK i volens nolens - brałem w tych dożynkach udział. A to z powodu moich rodziców. Ojciec Jan był komendantem posterunku MO w Rychlikach, więc "z klucza" byłem na takie dożynki zapraszany. Towarzyszyła mu zawsze moja Mama Irena. Osobiście uwielbiałem dożynki w Rejsytach (niem. Rossitten), po wojnie popularnie "Różyce". Bowiem tam mieszkała moja studencka miłość Regina B. - piękna, delikatna i czuła osoba. Rejsyty leżą tylko 4 km od Rychlik. W dawnym pałacu baronów von Minnigerode bawiono się wtedy bardzo hucznie, a ja z moją Reginą wymykałem się do pałacowego parku, albo nad pobliskie jezioro. Bywało, że kapaliśmy się w jeziorku rejsyckim nago... Ileż było wspaniałych wzruszeń, nieśmiałych pocałunków, tańców z mocnym przytuleniem etc. Moja młodzieńcza miłość Regina pochodziła z wielodzietnej rodziny w której były tylko dziewczyny. Było ich osiem ! - I proszę mi uwierzyć - jedna była ładniejsza od drugiej ! Jeszcze dzisiaj mam ich imiona w pamięci... Na tych dożynkach doszło do lokalnego skandalu. Otóż dyrektor całego kompleksu POHZ (czytaj: Państwowy Ośrodek Hodowli Zarodowej) niejaki Mikołaj L. "nieco podpiwszy", zaczął tańczyć "w mocnym przytuleniu" ze swoją księgową, z którą był w "zbyt mocno poufałych stosunkach". Ten pretensjonalny taniec nie uległ uwadze jego żony, która już od dawna podejrzewała "to i owo". Wbiegła więc na parkiet do tańczącej w totalnym zapomnieniu pary i wytrzaskała po buzi swego męża... - Po dożynkach w Rejsytach przychodziły dożynki w Gołutowie (niem. Güntersdorf), a po 1945 r. popularnie "Bronowo" - Pamiętam był rok 1976. Miałem wówczas studenckie wakacje. Pojechałem tam nowiutkim Fiatem 125p, kolor "burgundzka czerwień", budzącym zazdrość zwolenników "piasku pustyni", czy też "czekoladowego brązu". Pojechałem tam by przywieźć do Rychlik, do domu, moich Rodziców. To było tylko 5 km. Oni przebywali tam na zaproszenie tamtejszego dyrektora PGR Zdzisława M. O tym dyrektorze - parę słów poniżej. A więc przyjeżdżam. Jest piękny, ciepły wrześniowy wieczór. Dożynkowa kapela gra od ucha do ucha, a w niej prym wiedzie akordeonista z Pasłęka, niejaki Hulajnicki. Mocno fałszował ale jak 0 nim mówiono - grał z pamięci. - To była zacna postać. Po utworzeniu województwa elbląskiego z dniem 1.6.1975 r. - woził "Jelczem" tzw. "czwarty garnitur" z Gdańska do komendy wojewódzkiej MO w Elblągu ("tam i z powrotem"). Osobiście nie lubił tej pracy. Dlatego po jej zakończeniu mawiał: "Koła pryk - zachwycim po jednym"... Pojechałem więc do Gołutowa. Tam była zabawa w najlepszym tego słowa znaczeniu. Była też moja Regina z Rejsyt a stoły uginały się od jedzenia. Rodzice bawili się w najlepsze a ja z ich namową - obtańcowywałem ich leciwe znajome. Regina tolerowała ten fakt, bowiem (niestety) moi rodzice byli lekko z dystansem do mojej miłości... Raptem przybiegł miejscowy traktorzysta i szepnął mi w ucho: "Panie Leszku - Tadka biją !" Tadek był szwagrem mojego brata, moim wspaniałym kumplem, a jego matka, specjalnie na te dożynki, uszyła mi elegancką i obcisłą bluzę z jeansu. Bluzę, budzącą zazdrość moich rówieśników... Wybiegłem więc szybko na zaplecze dawnego dworu a tam widzę, że trzech drabów bierze "pod flek" mojego kumpla Tadka ksywa "Jimi"! Podbiegłem więc, napiąłem muskuły i ryknąłem: "Co tu ku.wa jest grane !" Tamci wnet odstąpili (ćwiczyłem wówczas judo, ale przede wszystkim byłem znanym "synem komendanta milicji z Rychlik"). Naprężyłem się niemożebnie a na mojej jeansowej bluzie, z tego niesamowitego napięcia - 3 guziki wyrwały się i poszły weg !" - Nie wiem, być może zastraszyłem napastników swoim półnagim torsem, więc oni odstąpili od kopania i wkrótce nawet na piwo zapraszali... - A dyrektor Zdzisław M. ? - To była ciekawa postać. Był takim "gminnym Józefem Oleksym". Jak było trzeba to miał nawet papiery, że w czasie II Wojny Światowej "bohatersko walczył w partyzantce". Za jego "pegeerowskiej kadencji" gospodarstwo rolne w Gołutowie funkcjonowało niemal wzorowo i było oczkiem w głowie powiatowych - pasłęckich kacyków partyjnych. Oni otrzymywali tu należne hołdy i profity. Przyjeżdżał tu m.in. "pan towarzysz Mydło". I nawet szef powiatowej ubecji, niejaki major Kazimierz P. się tu załapał. Miał wąsy ala Bierut i mówiono o nim krótko: "BMW" (czytaj: Bierny-Mierny-Wierny). Polował w rychlickich lasach a pod pewnym kamieniem zawsze czekała go informacja pisemna od "tw. ksywa ..." - Na początku burzliwych lat 80. Zdzisław M. zademonstrował niespodziewanie koniunkturalny ostracyzm wobec swoich niedawnych mocodawców (sic !) - Zaowocowało to decyzją o relegowaniu go z szeregów "przewodniej siły narodu"... - Dzisiaj Gołutowo dzieli los wielu pegeerowskich wsi, gdzie porządek dni, tygodni, miesięcy i lat ustala wszechobecne bezrobocie, brak jakichkolwiek perspektyw oraz bieda zaglądająca większości w oczy. Tylko obszerne, poniemieckie zabudowania b. PGR zdają się zaświadczać, że "za komuny żyło się tutaj spokojnie i dostatnio". A w uzupełnieniu - moja Regina ? - Wyjechała pod koniec lat 80. tych do dalekiej Australii, do męża i dwóch synów... Spotkaliśmy się w 2010 r. na obchodach 700-lecia Rychlik... Ale to już inna historia.

Lech Słodownik


Dożynki gminne

Wydarzenie odddbyło się 6 godzin temu 

Burmistrz Pasłęka zaprasza na Dożynki Gminne, które w tym roku odbędą się 15...


Dożynki Gminne 2019

Pozostało19 minut

Burmistrz Pasłęka zaprasza na Dożynki Gminne, które w tym roku odbędą się 15...


20 lat powiatu elbląskiego

Pozostało6 dni

Na dzień 21 września 2019 roku zaplanowano uroczyste obchody 20 – lecia powstania...