4 czerwca 2020 Kwiryny, Franciszka

G o d k o w o

dodał Ponad miesiąc temu, 2020-04-12
G o d k o w o

Wieś gminna położona na wysokości 87 m n.p.m., na rozwidleniu dróg Pasłęk - Orneta, Pasłęk - Miłakowo oraz Godkowo-Markowo-Morąg. W dokumentach źródłowych występuje jako „Gotkendorff”, „Godikendorf”, „Gotgendorff”, „Göttkendorff” i „Götgendorf”. Do 1945 r. - Göttchendorf i była to nazwa pochodzenia odosobowego. Po wojnie popularnie „Gotki”, "Bożki", a od 1948 r. urzędowo Godkowo. Wieś lokowana w czasach krzyżackich na tzw. surowym korzeniu jako niemiecka wieś czynszowa należąca do komornictwa miłakowskiego. Pierwsza wzmianka pochodzi z lat 1320-31, kiedy to komtur elbląski Hermann von Oettingen dokonał lokacji wsi na prawie chełmińskim, na 30 łanach wydzielonych z obszaru sąsiednich Skowron (Schmauch).

Przeszłość tej wsi jest podobna do dziejów innych wsi z sąsiedztwa. Ale te fakty i wydarzenia były już prezentowane w (papierowym) wydaniu miesięcznika "Głos Pasłęka. Zobaczmy jednak jak wyglądały dzieje Godkowa w "czasach nowożytnych".

Według spisu z 1925 r. wieś miała 508 ha ziemi, w tym 345 ha ziemi ornej, 61 ha łąk i pastwisk, 63 ha lasu, ponadto 41 zamieszkanych budynków na 57 zabudowań w ogóle, 235 mieszkańców, 123 mężczyzn, 234 ewangelików oraz 1 katolika. Podlegała pod urząd stanu cywilnego w Skowronach i sąd rejonowy w Miłakowie (Liebstadt). Przed wybuchem II światowej liczyła 210 mieszkańców, a wśród 19 gospodarzy największymi byli: Gustav Madsack - 74 ha, Johanna Pörschke 48 ha, Adolf Borrmann i Adolf Schönsee - po 40 ha każdy, Gottfried Werner - 38 ha, Wilhelm Wiechmann - 37 ha i August Ziemer (dzierżawca August Kung) - 21 ha. Zatrudniali robotników rolnych mieszkających w czworakach (Insthaus). Wiejskie rzemiosło reprezentowali: cieśla Fritz Braun, kowal Fedrowitz, krawiec Emil Klaukien - mieszkający ok. 300 m za wsią, w kierunku na Skowrony, szewc Steckel, murarz Hermann Grahn i rzeźnik Friedrich Bolz. O drogi we wsi i okolicy dbał dróżnik Rudolf Wiechert, a jednym z najbogatszych mieszkańców był mieszkający przy stawie wiejskim cieśla Braun, właściciel małego tartaku i... samochodu marki Opel. Nad tym stawem znajdowała się też niewielka remiza strażacka. Ostatnimi nauczycielami w miejscowej szkole byli Oscar Haak i Ernst Runge, którego żona nauczała robót ręcznych.

Zachowany do dzisiaj budynek szkoły pochodzi z końca XIX w. i został wybudowany z czerwonej cegły, z obszernym przedsionkiem i półkolistymi oknami, przypominającymi nieco okna kościelne. Obecnie jest tu świetlica socjoterapeutyczna i mieszkania prywatne. W połowie drogi do Skowron znajduje wzniesienie o wysokości 100 m n.p.m. zwane przed wojną Kaddiksberg, co można tłumaczyć jako „Jałowcowa Góra”. U jej podnóża w okresie międzywojennym urządzono plac zebrań ludowych oraz boisko sportowe. Niedaleko stąd, w kierunku na folwark Kandyty (Kanditten), znajdowała się cegielnia. Natomiast po drugiej stronie wspomnianej drogi zbudowano ok. 1931 r. strzelnicę z 4 stanowiskami (50 m) dla broni małokalibrowej i 2 stanowiskami (100 m) dla broni większego kalibru. Odbywały się tu często strzelania i festyny ludowe organizowane przez miejscowe Towarzystwo Strzeleckie, założone przez nauczyciela Ernsta Hülsena, które miało siedzibę w gospodzie G. Wernera - wójta w latach 1934-1945.

Właśnie ta gospoda była centralnym punktem we wsi (zob. zdjęcia poniżej) gdzie serwowano m.in. piwo elbląskie z browaru „Englisch Brunnen” (dzisiaj „Elbrewery”) i braniewskie z browaru „Bergschlößchen” (Zamkowe). Obok gospody znajdowała się m.in. waga oraz duża „ława mleczna”, gdzie miejscowi rolnicy codziennie rano zostawiali konwie z mlekiem, które Fritz Karpinski ze Skowron zawoził samochodem ciężarowym do mleczarni Hansa Trösch’a w Dobrym. W 1936 r. firma „Esso” otworzyła przy tej gospodzie stację paliw, którą oddano pieczy jej właścicielowi. Dzisiaj stacja paliw ma swe miejsce na wzniesieniu zwanym niegdyś „Nickelsberg”, przy drodze na Szymbory. Na wybrukowanym podjeździe do gospody Wernera znajdował się przystanek „omnibusa” obsługującego codziennie linię Orneta - Godkowo.

Z piekarni w Dobrym przywożono także chleb, a niejaki Schidlowski - handlarz ze Strużyny (Silberbach) raz w miesiącu przywoził świeże ryby prosto z jeziora Narie. Do wsi dwukrotnie w tygodniu przyjeżdżał dentysta z Pasłęka - Joachim Lewin (Lewien), który miał swą „praktykę” również w gospodzie Wernera. Dentysta był Żydem - i niestety po 1933 r. już się tu nie pojawiał. Po tej dacie zwanej Machtübernahme - bauer Ernst Dziggel został zastępcą naczelnika urzędu gminnego w Skowronach oraz wioskowym sekretarzem NSDAP (Ortsgruppenleiter). Placówką Czerwonego Krzyża kierowała Hedwig Konrad, a mistrzem żandarmerii w miejscowym rewirze (Gendarmeriebezirk) był w latach 1927-1945 Paul Berger.

W październiku 1939 r., tuż po zakończeniu kampanii wrześniowej, pojawili się w Godkowie polscy jeńcy wojenni, których wykorzystywano do przymusowej pracy u bogatych bauerów. Mieszkali w barakach postawionych w pobliżu zabudowań G. Madsack’a. W 1940 r. zastąpili ich jeńcy francuscy. Pod koniec 1944 r. do wsi zaczęli napływać uciekinierzy ze wschodnich rubieży Prus do których nadchodziła Armia Czerwona. Front zbliżał się szybkimi krokami, toteż wszyscy mężczyźni w wieku od 16 do 65 lat zostali wcieleni do Volkssturmu. Wczesnym rankiem, w niedzielę 21. stycznia 1945 r., od partyjnych władz w Pasłęku, nadeszło polecenie pakowania się (Packbefehl) i opuszczenia wsi. Było to jednak niemożliwe, ponieważ wszystkie lokalne drogi były już zablokowane niekończącymi się kolumnami uciekinierów i wojskiem. Większość pozostała więc na miejscu i dopiero w poniedziałek 22. stycznia część mieszkańców opuściła Godkowo kierując się trasą na Pasłęk oraz przez Szymbory (Schönborn) do stacji kolejowych w Dobrym (Döbern) - 6 km i Jankówku (Hensels) - 8 km, a nawet na dworzec w Słobitach - 12, 6 km.

We wtorek 23. stycznia 1945 r. do opuszczonego bez walki Godkowa wjechały sowieckie czołgi T-34 i piechota. Zaczęły dziać się dantejskie sceny, czerwonoarmiści będący na ogół pod działaniem alkoholu, przystąpili z miejsca do podpaleń, plądrowania, rabunków oraz gwałcenia kobiet. Spalono m.in. dom Marii Borrmann a ją zamordowano, nieco później w domu Bruno Schönsee znaleziono ciała 6 zastrzelonych, zabito wdowę Wilhelminę Armbrost, małżeństwo Gottfrieda i Henriette Taube (we własnym domu), Annę i Lotte Tilsner i Otto Baeger’a - w sumie 13 osób straciło życie. Ciała zabitych leżały tam gdzie dosięgły ich kule, a szczególnie wokół Stawu Kowalskiego (Schmiedeteich), znajdującego się przy drodze do Skowron. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła, toteż ludzie w popłochu szukali schronienia na koloniach i w sąsiednich wsiach. W sobotę 27. stycznia, po kontrataku z kierunku Burdajn (Bordehnen) 49 Pułku Strzelców Wehrmachtu i po uporczywych, krwawych walkach - Rosjanie wycofali się ze wsi. Wiele rosyjskich czołgów zniszczono pancerfaustami w bitwie w pobliżu Lasu Surowskiego. Na wiejskim cmentarzu, pochodzącym z drugiej połowy XIX w., a znajdującym się po prawej stronie wylotu drogi na Swędkowo, pochowano ofiary sowieckiej soldateski i wykonano wstępną dokumentację zbrodni dla potrzeb dowództwa Wehrmachtu. Po cmentarzu tym nie zostało dzisiaj prawie nic, w jego pobliżu znajdowała się wiejska żwirownia. Ponura sława Armii Czerwonej, ugruntowana zbrodnią w Nemmersdorf, stała się faktem, a okrucieństwo żołnierzy sowieckich spowodowało, że pozostali we wsi zaczęli szybko ją opuszczać, kierując się na Szymbory i dworzec kolejowy w Dobrym. Ostatecznie wczesnym rankiem 3. lutego 1945 r. oddziały Wehrmachtu opuściły bez walki Godkowo i wkrótce weszli tu ponownie Rosjanie.

Z pobieżnych szacunków wynikało, że około 80 Niemców pozostało na miejscu, m.in. murarz Hermann Grahn, Auguste i Friedrich Herrmann, Helene Schönsee, Adolf Schulz, Wilhelmine Zander i August Widder, który zmarł w kwietniu 1947 r. Wśród nich byli również uciekinierzy z innych obszarów Prus, którzy woleli zostać na łasce krasnoarmiejców, niż wędrować w śniegu i mrozie sięgającym minus 21 stopni Celsjusza.

Pierwsi powojenni mieszkańcy Godkowa pochodzili z Polski centralnej i prawie wszyscy już nie żyją. Byli to m.in. Jan Piechota, Ludwik Piętka, Roman Bloch, Franciszek Cichecki, rodzina P. Bąbel i Konstanty Czyżewski, który osiedlił się na koloni wsi. U niego jeszcze do 1947 r. mieszkały dwie Niemki, które po nakazie deportacji odwiózł na stację w Pasłęku jego syn - Tadeusz.

W 1946 r. osiedliła się Regina Cichecka i Wacław Zduniak, a z Wileńszczyzny przybył Michał Mazgaj z rodziną. W ramach Akcji „Wisła” po marcu 1947 r. przybyli m.in. Katarzyna Smotrycka, Michał Pawliszyn, Michał Stolica i Michał Hoszwa (wszyscy już nie żyją). Pierwszym kierownikiem „starej szkoły” był Żyłka, a nauczycielem Henryk Bończak. Niedługo potem kierowniczką została Maria Chorąży, a następnie jej przyszły mąż Stanisław Kiejzik - nauczycielką była Zuzanna Sozańska. W 1961 r. oddano nową szkołę i jej dyrektorem został S. Kiejzik. Dyrektorem rozbudowanej wzorowo w ostatnich latach szkoły jest Zdzisław Białobrzewski. Pierwszym milicjantem z posterunku w Dobrym (wówczas Dąbrowa), był mieszkający w Godkowie Michał Przewoźny.

Wielokrotnie wspominana gospoda Wernera zmieniła po wojnie szyld i przeznaczenie. Dzisiaj jest tu sklep spożywczy P. Gajownika i mieszkanie prywatne. Po wojnie Godkowo przyporządkowano początkowo do kościoła w Osieku, a od 1957 r. do parafii w Dobrym. Od tego czasu kościoły w Dobrym i Wilczętach włączono do dekanatu Orneta.

Pierwszym księdzem sprawującym posługi duszpasterskie dla mieszkańców wsi i okolicy był dojeżdżający sporadycznie z Pasłęka ks. Józef Sikora (1907-1989), b. kapelan wojskowy z września 1939 r. (uciekł z transportu do Kozielska), kapelan AK, administrator parafii Pasłęk w latach 1945-1949. Dopiero jednak ks. Stanisław Czernik, b. kapelan AK w stopniu pułkownika, zapewnił stałą obsługę wiernych. Jako proboszcz w Osieku (wówczas Morawy) w latach 1947-1949, obsługiwał także kościoły w Śmiałkach (Skowrony), Piastowie (Wilczęta) i Dębinach (Dobry). Po nim proboszczem był krótko ks. Piotr Żarnowski ze Strużyny, dalej ks. Paweł Majcher, w latach 1954-57 ks. Paweł Dziendzielewski, a następnie do 1959 r. ks. Stanisław Kałucki (zm. w 1994 r. w Kwidzynie). Obecnie Godkowo podlega pod parafię w Osieku z filią w Skowronach.

W ubiegłym roku, na zaproszenie wójta Bogdana Pobiarżyna Gminę Godkowo odwiedziła 9-osobowa delegacja straży pożarnej z Wittenbergi w Niemczech. Członkiem tej delegacji był m.in. Kurt Jordan, urodzony w 1932 r. w Skowronach, a obecnie zamieszkały w Landau w Palatynacie. Dzięki niemu i Horstowi Heck - pochodzącemu również ze Skowron, tutejsza straż pożarna otrzymała w 2001 r. samochód strażacki kupiony ze składek b. niemieckich mieszkańców tej wsi. Podczas wizyty w 2003 r. przekazano drobne upominki zwycięzcom młodzieżowych zawodów OSP w szkole w Godkowie, a K. Jordan wręczył opracowaną przez siebie kronikę dawnej parafii Skowrony / Lesiska. Jest to wartościowy przykład współpracy dawnych i obecnych mieszkańców społeczności wiejskich, współpracy i pojednania ponad podziałami, bez zbędnej aprobaty i instrukcji „trzymających władzę” w regionie. Jeszcze do niedawna swoistym logo Godkowa było trzypiętrowe bocianie gniazdo usytuowane na dachu budynku GS „SCH”, któremu prezesuje Jerzy Kirol, ale od pewnego czasu zaczęło się niebezpiecznie przechylać i zostało częściowo rozebrane. Bociany tej zmiany nie zaakceptowały, toteż opuszczone gniazdo wkrótce zlikwidowano... Opr. mgr Lech Słodownik


Dodaj komentarz


Aby dodać komentarz musisz podać wynik
Akceptuję Regulamin
Akceptuję Politykę prywatności

Logowanie / Rejestracja

#Optymista   Ponad miesiąc temu, 2020-04-12

Takie rzeczy zawsze czytam z ciekawością.


#Wiem   Ponad miesiąc temu, 2020-04-12

Troche juz nieaktualne sa dane w tym tekscie


Dodaj komentarz


Aby dodać komentarz musisz podać wynik
Akceptuję Regulamin
Akceptuję Politykę prywatności