10 grudnia 2019 Julii, Danieli, Bogdana

Internat w Pasłęku

dodał 2019-05-20
Internat w Pasłęku

Internat w Pasłęku. Czyli przedwojenne schronisko młodzieżowe Hitlerjugend, wybudowane po 1933 r. wg najnowszych wymogów i oczekiwań. Na przykład: Centralne ogrzewanie, nowoczesne natryski oraz bidety dla dziewcząt. Przeszklona weranda i obszerna stołówka, ze wspaniałą kuchnią w której królowała niezapomniana p. Kaczorowska i p. Kazberukowa. Od nich zawsze można było dostać "dokładkę" a późnym wieczorem kawałek chleba ze smalcem. Ze stołówki korzystali również nauczyciele LO i inni uczniowie "z miasta", za odpłatnością. Między innymi znana Zula Kownas... Nieco dalej od głównego budynku był dom przedwojennego kierownika obiektu, gdzie w latach 60. i 70. (oprócz uczniów) - mieszkało bardzo skromnie małżeństwo Aniela i Stanisław Paździor z dziećmi. Było tu również małe boisko i bunkier przeciwlotniczy. Internat funkcjonował bez zarzutu i był niezbędnym uzupełnieniem pasłęckiego liceum. W internacie skupiała się młodzież z okolic Pasłęka, Morąga, Zalewa etc. To był niezwykle ciekawy przekrój dzieci pokolenia "przypędzonych" do Prus Wschodnich mieszkańców dawnych Kresów, Warszawskiego, Krakowskiego, Ukrainy itd. Raz na miesiąc była zgoda na wyjazd do domu (tzw. "wyjazdówki"). Ważną rolę w działalności internatu pasłęckiego LO odegrało małżeństwo Frejus. Pani Janina była tutaj kierowniczką. A idąc dalej w tym temacie; wśród młodzieży licealnej dużą popularnością cieszyły się tzw. "wieczorki taneczne w internacie". Tańczono w stołówce a sprzętem muzycznym był wówczas charczący niekiedy adapter "Bambino" i plastykowe płyty z przebojami kupowane "u pana Lubnauera". Gdy mąż kierowniczki internatu p. Frejus "poganiał" by zakończono potańcówkę - zawsze puszczano wielki przebój The Beatles "Hey, Jude" który trwał ponad 7 minut, a w międzyczasie "kopano w nogę stołu" na którym stał ten adapter "Bambino" i on cofał się do początku... Pan Frejus był wtedy mocno poirytowany ale cierpliwie czekał. Bawiono się doskonale a przy wielu utworach namiętnie przytulano... Raz zdarzył się pewien eksces. Na potańcówkę przybył mocno podpity syn ówczesnego szefa SB w Pasłęku - Za....ski i jego kompan G. Ale mieli pecha. Tego dnia dyżur pełnił p. S. Paździor. Kazał im wyjść. Oni chwycili go "za obszywki" i była draka - niżej podpisany też "zainterweniował". Za tydzień pogoniono ich z dziennego LO do wieczorowego LO... - Dzisiaj internat wygląda bardzo smutnie. Zdemontowano szklaną werandę a pożar dopełnił wszystkiego. (Zdjęcie: Autor przed internatem w 1971 r.).

 

Lech Słodownik

 


Pierniki i marcepany

Wydarzenie odddbyło się 5 godzin temu 

Biblioteka Publiczna w Pasłęku oraz Pasłęcki Ośrodek Kultury serdecznie zapraszają...