19 czerwca 2021 Gerwazego, Protazego
Reklama Heops

Primum non nocere, gdy Pasłęk w ruinie. Jak odbudowała się miejscowa służba zdrowia

dodał 2020-02-17
Primum non nocere, gdy Pasłęk w ruinie. Jak odbudowała się miejscowa służba zdrowia

Brak – tak nazywał się najczęstszy mieszkaniec Pasłęka w pierwszych miesiącach po II wojnie światowej. Ów brak „zamieszkał” wiele dziedzin życia społecznego: budownictwo, gospodarkę, edukację, a przede wszystkim służbę zdrowia. Półki aptekarskie nie tyle świeciły pustkami, co wręcz nimi zionęły, z kolei pasłęcki szpital musiał początkowo radzić sobie bez prądu, wody i lekarzy. W takich spartańskich warunkach potrzebni byli wojownicy, którzy zakaszą rękawy i dadzą drugie życie lecznicy. Okazali się nimi doktorzy: Wilhelm Berecki i Leonard Perepeczko.

Pacjencie, lecz się sam

I połowa 1945 roku przeszła do historii Pasłęka jako jeden z najtragiczniejszych okresów w dziejach miasta. W styczniu sowieckie kule zniszczyły 60% zabudowy, a wiosną wybuchł nieodłączny towarzysz wojny – epidemia, w pasłęckim przypadku tyfusu. Niestety, tak potrzebnych, pielęgniarskich i lekarskich rąk do pracy, brakowało. Wprawdzie większość personelu medycznego pozostała na posterunku do momentu nadejścia Armii Czerwonej, ale postępowanie Sowietów wobec Niemców (gwałty, rabunki, deportacje) wpłynęło na szybką ewakuację medyków. Nic dziwnego – chęć ratowania własnego życia przeważyła u nich nad służeniem cudzym życiom. Efekt był taki, że w czerwcu 1945 na 170 pacjentów szpitala (w tym 20 Polaków) przypadało 4 lekarzy – 3 Niemców oraz naczelny chirurg, Holender, który myślał głównie o tym, jak przedostać się do kraju wiatraków.

Optymista powiedziałby, że mimo powojennej zawieruchy szpital był względnie dobrze wyposażony (około 200 łóżek). A pesymista? Odpowiedziałby zapewne słowami ówczesnego burmistrza Pasłęka, Alfonsa Pupika: „katastrofalna sytuacja żywieniowa i medyczna”. Na odsiecz chorym przybył dr Wilhelm Berecki, prosto z podwileńskiego Brasławia. W lipcu otrzymał nominację na lekarza powiatowego, a także dyrektora pasłęckiego szpitala i szybko zrozumiał, że jego największym przeciwnikiem jest czas. Przed Bereckim stanęła bowiem konieczność powstrzymania wspomnianej epidemii tyfusu – np. w sierpniu 1945 roku z powodu tej choroby umierało dziennie do 8 pasłęczan, głównie Niemców. Dyrektor szpitala nie marnował czasu i powołał Nadzwyczajny Komisariat do Walki z Epidemiami. Mało tego, sprowadził z Olsztyna amerykańskie szczepionki, które pozwoliły ograniczyć skalę plagi.

Na medyczne kłopoty? Berecki

W międzyczasie liczba chorych wzrosła na tyle, że szpital pękał w szwach. Dodatkowe miejsca dla pacjentów zorganizowano więc w późniejszym internacie Liceum Ogólnokształcącego, nieopodal Wieży Ciśnień. Prócz tego, doktorowi Bereckiemu doszło jeszcze jedno zmartwienie – niemieccy lekarze wyjechali za Odrę i przez prawie rok nasz bohater pozostawał jedynym medykiem powiatu. Słowo „załamanie” było jednak obce jego naturze – aby usprawnić pracę szpitala, powołał do życia trzy oddziały: położniczo-ginekologiczny, zakaźny i chirurgiczny. Na szczęście, na co dzień mógł liczyć na pomoc podwładnych: felczera Władysława Mejno, sióstr: Leokadii Boczarskiej, Rity Zielińskiej, Stanisławy Przedpełskiej i Wandy Cyrkanowicz oraz sióstr zakonnych (Zgromadzenie Sióstr Świętej Katarzyny).

Doktora Bereckiego do dziś pamięta się jako człowieka, który nie płakał nad rozlanym mlekiem, ale szybko je sprzątał. Gdy brakowało leków, dyrektor szpitala nie wahał się iść po prośbie do czerwonoarmistów – otrzymywał je w zamian za leczenie żołnierzy z chorób wenerycznych. Gdy brakowało żywności – swoimi odwiedzinami „nękał” starostwo, aż władze przekazały do jego dyspozycji gospodarstwo rolne w Gołąbkach. W związku z tym, uprawiane tam warzywa trafiały na talerze pacjentów i choć częściowo mogły zaspokoić ich głód. Braki sprzętowe? Nie dość, że potrafił zorganizować nowe wyposażenie, to jeszcze wnosił je własnoręcznie do szpitala (wspomnienia Janiny Żarniewicz). Pewnie, gdyby zaszła potrzeba, Berecki odwiedziłby samego diabła, aby prosić o pomoc dla swoich podopiecznych… Dyrektorem szpitala pozostał do 1958 roku, a zmarł pięć lat później w Jeleniej Górze.

Lekarz, co kulom się nie kłaniał

Już od 1945 roku przy szpitalu funkcjonowała Przychodnia Powiatowa, rozbudowywana w kolejnych latach dzięki – a jakże – doktorowi Bereckiemu. Pacjenci przychodni mogli korzystać z usług poradni: ogólnej, przeciwgruźliczej, przeciwwenerycznej, przeciwjaglicznej i gabinetu rentgenologicznego. Nie zapomniano przy tym o młodych mamach, dla których zorganizowano Stację Opieki nad Matką i Dzieckiem. W pierwszych latach funkcję kierownika Przychodni pełnił doktor Berecki, a jego godnym następcą okazał się Leonard Perepeczko. Również pochodzący z Wileńszczyzny, przybył do Pasłęka w 1949 roku, a prócz kierowania Przychodnią oraz zajmowania stanowisk szpitalnych (m.in. ordynator Oddziału Wewnętrznego i Zakaźnego), przez kilka kadencji był prezesem Zarządu Powiatowego PCK. Niewątpliwie nad Wąską odnalazł przystań po wielu burzliwych latach, w których niejednokrotnie stawał oko w oko ze śmiercią. Dodajmy, swoją, a nie pacjentów.

Dzieciństwo doktor Perepeczko spędził w Petersburgu, gdzie jego ojciec pracował jako urzędnik. W 1917 roku widział więc, jak bolszewicy przejmują władzę w mieście i wprowadzają w czyn swoją krwawą rewolucję. Nie minęły trzy lata, a spotkał się z nimi po raz kolejny – tym razem jako żołnierz Wojska Polskiego, konkretnie 63. Pułku Piechoty. Dwudziestolecie międzywojenne to w biografii Perepeczki studia medyczne i dyrektorowanie szpitalowi w Szumsku na Wileńszczyźnie, ale nie było mu dane długo cieszyć się lekarskim kitlem. Przydzielony w sierpniu 1939 do kompanii sanitarnej I Dywizji Piechoty w Wilnie, podczas kampanii wrześniowej dwukrotnie dostał się do niewoli: najpierw niemieckiej, potem sowieckiej. Odwaga doktora pozwoliła mu za każdym razem uciec, ale w 1945 roku nie miał tyle szczęścia – wpadł w ręce NKWD. Kolejne miesiące? Cela wileńskiego aresztu, transport w głąb ZSRR i praca w stalinowskich obozach. W 1993 roku doktor Perepeczko przelał te doświadczenia na karty książki „W łagrach na saratowskim szlaku”…

Przy pisaniu tekstu korzystałem z publikacji: „Pasłęk. 700-lecie – ludzie, religia, historia” pod red. ks. Wiesława Rodzewicza i Józefa Włodarskiego oraz „Pasłęk: z dziejów miasta i okolic 1297-1997” pod red. nauk. Józefa Włodarskiego.

Tomasz Czapla


Dodaj Komentarz

Walidacja: słowo na dziś :zakrzewko

Komentarze

  • nieodrodny syn swojego ojca
     1970-01-01

    Stare wraca, Dziś też w służbie zdrowia same braki. Niby miało nie być kolejek np. do kardiologa bo zniesiono limity. I co z tego? Tylko dla tych co idą pierwszy raz ale za to np. na ECHO muszą poczekać około roku bo tu z kolei brak mocy przerobowej. Nie dość, że braki to kiedy do pasłęckiego szpitala wróci zegar i brama? Nie wstyd temu co to "przytulił"?

    • pytam nieodrodny syn swojego ojca
       1970-01-01

      Co za ciuractwo tutaj wkleja kciuki w dół? Tyle rodziny ma ten spec od zegara?

    Lacina
     1970-01-01

    Prawidłowo sentencja brzmi PRIMUM NON NOCERE

    Zegarmistrz
     1970-01-01

    Tyk , tyk , tyk co tak tyka a to stary zegar u .......

    Mati
     1970-01-01

    I co z tego szpitala w Pasłęku zostało ?nic...ze wszystkim i tak trzeba do Elbląga jeździć,a jaka opinie ma ten pseudo szpital to mieszkańcy wiedzą.

    Pasłęk
     1970-01-01

    Bo dziś tylko kasa się liczy, prawdziwych lekarzy ze świecą szukać...Winę zwalają jedni na drugich .Cofamy się w rozwoju i jest coraz gorzej..Walka o tron w TVP i w życiu też.Tak rządzi PiS ,lepiej dać telewizji niż na służbę zdrowia .Tym drugim też ciagle mało...a pielęgniarki zapieprzaja za trzech...Jeszcze trochę i przybędzie znachorów ziololecznikow bo do lekarza człowiek się nie dostanie..Co za kraj upośledzony.....

    • pasłęcki obserwator Pasłęk
       1970-01-01

      Nie zwalaj wszystkiego na PiS. Za PO było lepiej? Oceniaj sprawiedliwie.A co do zegara i bramy - porównać doktora Biereckiego i tego, który ukradł zegar - dwie postawy tak różne od siebie jak dzień i noc.

    • Urna Pasłęk
       1970-01-01

      PO przegrało wybory, rozumiem że według ciebie PIS powinien też przegrać wybory bo jest tak samo a w zasadzie dużo gorzej, to logika jest prosta

    • Emeryt Pasłęk
       1970-01-01

      Właśnie, oceniaj sprawiedliwie. Wynegocjowane 100mld euro na czysto. Szybko się zapomina jak startowaliśy, co?

    • pamiętam Pasłęk
       1970-01-01

      Pisząc o konkretnej osobie, a więc tu o doktorze Wilhelmie Bereckim, nie przekręcaj nazwiska tak zasłużonego lekarza, któremu życie zawdzięczało wiele osób dorosłych i wiele dzieci. Sądziłam, że po powyższym artykule, komentarze będą dotyczyły osób, które tu zostały wymienione. Myślałam, że będą tu wspomnienia o chwilach radosnych, a także wspomnienia momentów tragicznych, które jednak dzięki doktorowi Bereckiemu, zakończyły się szczęśliwie. Będą tu wspomnienia o charytatywnej pracy doktora, bo taka też była. Wszystkie wspomnienia, które w większości zostały po opowiadaniach naszych rodziców , czy też dziadków, którzy znali doktora. Krótko, o życiu i pracy i zasługach doktora Wihelma Bereckiego. Ja pamiętam, wiem że tak wiele mojej rodzinie pomógł ten Wielki Lekarz. Bóg Mu zapłać.

    • pasłęcki obserwator Pasłęk
       1970-01-01

      Nie przekręciłem świadomie (literka i mi się wpisała). Z szacunkiem piszę o ś.p. Doktorze Wilhelmie Bereckim, bo to był człowiek przez duże C. Pod resztą Twego wpisu podpisuję się obiema rękami.

    Zaciekawiony
     1970-01-01

    Jaki zegar i brama??

    • pamiętam Zaciekawiony
       1970-01-01

      W jakim świecie ty żyjesz albo ile masz lat? Poszukaj choćby na tej stronie.

    • tyle co wiem Zaciekawiony
       1970-01-01

      Każdy kto nie wie, to nie wie. Trzeba mu powiedzieć. Pan Bierecki podarował kierowanemu przez siebie szpitalowi ozdobny stojący duży zegar, który postawił w szpitalu na eksponowanym miejscu. Jeden z następców pana Biereckiego na szpitalnym dyrektorskim stołku przeniósł ten zegar do swojego gabinetu a następnie go ukradł, wynosząc poza szpital. Zniknęła też poniemiecka solidna kuta brama do tego szpitala. Pasłęcka opinia społeczna zna z nazwiska, kto ukradł te dwie rzeczy ale dlaczego nie zawiadomiono prokuratora - tego nie wiem a chciałbym wiedzieć.

    • tyle wiem Zaciekawiony
       1970-01-01

      Ja też nie wiem z nazwiska kto ukradł ten zegar i tą bramę. To co wyżej napisałem, kiedyś przeczytałem. Nie mieszkałem wtedy w Pasłęku, jestem tu przybyły.

    • Pan Bóg nierychliwy Zaciekawiony
       1970-01-01

      Długo tymi rzeczami się nie nacieszył

    • Hej Zaciekawiony
       1970-01-01

      Berecki, Bierecki to ten pisowiec co wyczyścił kasę ze SKOK

    • Ciamciaku Zaciekawiony
       1970-01-01

      Berecki

    AlicjaSzkolnaAla
     1970-01-01

    Nic z tego nie zrozumiałam nie wiem też o co biega.

    Roman
     1970-01-01

    Przeczytałem wszystkie, bez wyjątku, posty. Niektórym autorom wydaje się, iż prawdziwym hasłem powinno być "Nocere necesse est".

    Kustosz
     1970-01-01

    Oprócz ręcznie kutej starej bramy wjazdowej była jeszcze piękna stara furtka pokaźnych rozmiarów też kuta ręcznie . I piękne stare zamki .W drzwiach bocznych Szpitala tuż przed kotłownią po prawej stronie u zwięczenia drzwi wejściowych znajdował się stary witraż przedstawiający krzyż Maltański . Ale niestety wylądował na śmietniku !

    • tyle wiem Kustosz
       1970-01-01

      Im dalej w las, tym więcej drzew. Okazuje się, że grabieży było więcej

    • Palacz Kustosz
       1970-01-01

      I wylądowały na złomie, bo to było tyle warte a teraz jeden z drugim jakieś cuda wypisuje

    Roman
     1970-01-01

    "Na medyczne kłopoty? Berecki." I to była prawda. wprowadził, m.in. nakaz instalowania spluwaczek i umieszczania napisów "Pluj tylko do spluwaczki". Nie było to śmieszne w czasach owych, gdy gruźlica szerzyła się i inne choróbska. Nie rozpoznałem żadnej z osób na zdjęciu widniejących i tylko dodam, że w szpitalu kręciły się także pielęgniarki zakonne, o czym dowiedziałem się od swych rodziców. Jedna z nich uczestniczyła w mych narodzinach ponoć. Było to jeszcze w pierwszej połowie ub. wieku i ubiegłego tysiąclecia. Za mej pamięci, w czasach Bereckiego, pracowały pielęgniarki Przedpełska i Skrobańska. Innych nazwisk nie pomnę.

    • wnerwiony Roman
       1970-01-01

      Nie "kręciły się", tylko pielęgnowały chorych. To tylko Ty "kręcisz się" tu, jak g...o" w przerębli.

    • MaJa Roman
       1970-01-01

      Siostry zakonne, (które w latach 1948-1950, odbierały w szpitalu porody) to była siostra Ingrida (ta wyższa, blondynka) i siostra Tekla(ciemna i niska). Mnie odbierała właśnie siostra Tekla, a młodszego brata siostra Ingrida. Obie były wspaniałymi kobietami, oddanymi Bogu, służbie w kościele i każdemu, bez wyjątku człowiekowi. Bóg Im za to zapłać.

POMOC DROGOWA/ USŁUGI TRANSPORTOWE do 27 TON
nasza2