Piątek, 27 stycznia 2012r.
Imieniny:
Jerzego, Anieli

Pozdrowienia

Od: Tom
Dla: jaco
pozdrowienia dla dreczacych upierdliwych sasiadow :)Widze ze czas zainwestowac w nowe okularki.hehe parodia nie maja ludzie swoich problemow.pozdro

Robert Kostecki...

Czwartek, 19 sierpnia 2004 (23:29)

Robert Kostecki – wędkarz, heraldyk, zbieracz staroci, miłośnik przyrody, autor wielu artykułów o heraldyce i wędkarstwie.


1. Panie Robercie, jakie są największe, a jakie najcenniejsze Pana trofea wędkarskie?

Do PZW wstąpiłem w 1969 roku. Od tamtej pory złowiłem wiele ryb, ale nigdy nie były to ryby liczone w: siatach, miednicach, czy worach. Celem moich wypraw wędkarskich było przede wszystkim obcowanie z przyrodą, odkrywanie nieznanych łowisk i wspólnie odbyta z towarzyszem wyprawy przygoda, a złowienie ryby za wszelką cenę, nigdy nie wchodziło w rachubę. Niemniej, efektem moich pobytów nad wodami było złowienie różnych gatunków ryb. Szczególnie sympatycznie wspominam złowienie tzw. okazów: szczupaka 9,0 kg w polderze stankowskim (1979 r.); lina 1,6 kg w j. Kopiejka Wlk. (1983 r.); okonia 1,4 w j. Kęty (1994 r.), ale z uwagi na moją pasję związaną z połowem pstrąga i lipienia najcenniejszymi trofeami są dla mnie: pstrąg potokowy 51 cm z rz. Wąskiej (1990 r.) i lipień 42,5 cm z rz. Wdy (2001 r.).



2. Gdzie najchętniej pan wędkuje? Czy w naszej okolicy są łowiska, które może Pan polecić wędkarzom?
Oczywiście, najchętniej wędkuję w bystrych potokach i rzekach charakteru górskiego i podgórskiego. Tego typu wód nie brakuje w całym północno-wschodnim pasie Polski. Najciekawszą rzeką naszego regionu jest powszechnie znana Pasłęka wraz z dopływami. Nie ulega wątpliwości, że wędkarskim eldorado mogłoby być j. Drużno, ale ogólna niemoc, co do uporządkowania różnych aspektów prawidłowego funkcjonowania tego rezerwatu, dyskwalifikuje tę wodę pod kątem wędkarskim. Natomiast, pozostaje rajem dla wszelkiej maści kłusowników, w tym wędkarskich. To, co obecnie dzieje się nad naszymi wodami, przerasta wszelkie pojęcie.



3. Kolejna Pana pasja to heraldyka. Skąd zainteresowanie tą tematyką?
Zainteresowanie heraldyką rozwijało się u mnie w sposób naturalny. Najpierw, zacząłem zgłębiać dzieje własnej rodziny. Później, przystąpiłem do tropienia śladów innych rodzin. Zawsze fascynował mnie symbol, jako znak, pod jakim skupiali się ludzie, ale i jego oprawa plastyczna, barwa. Już w czasach zamkniętego, szczepowego zorganizowania życia, grupy ludzkie posiadały swoje znaki własnościowe, które u wielu kultur świata stały się z czasem znakami dziedzicznymi, a te przemieniły się w znaki rodowe, w Europie zwane herbami. Przynależność do pewnej, często wielopokoleniowej grupy skupionej wokół gmerku (np. pszczelarzy, rybaków), herbu miejskiego (np. Pasłęka), godła państwowego, flagi, chorągwi, daje poczucie swoistej dumy i odrębności, co wcale nie przeczy hasłu „kochajmy się”. Dlatego też, internacjonalistyczne hasła i ideologia globalistyczna, które w krótkim czasie mogą doprowadzić do zniszczenia różnych nacji (oprócz tej jedynej wybranej), nie pasują mi. Nie widzę się, np. w międzynarodowym klubie fanów koncernu „PEPSI COLA”, z koszulką o odpowiednim logo na piersi, jednocześnie będąc wyzutym z pozamaterialistycznych wartości. Wydaje się, że środowiska szlacheckie robią tu dobrą robotę. W ostatnich latach mnożą się związki szlachty: mazowieckiej, podlaskiej, ukraińskiej, białoruskiej, czy rosyjskiej, kultywując obyczajowość środowiskową i lokalną, a jednocześnie podtrzymując patriotyzm narodowościowy i państwowy.



4. Wiem, że zajmuje się Pan zbieractwem przedmiotów zabytkowych? Czy może się Pan pochwalić ciekawymi eksponatami?
Jak prawie każdy młody człowiek, zacząłem coś kolekcjonować. Najpierw były to monety i znaczki, potem książki z dziedziny fantastyki. Jednak zawsze w momencie, kiedy moje zbieractwo przechodziło w namiętność – pasowałem, gdyż nie chciałem dać wciągnąć się w obłęd posiadania jakiegoś przedmiotu za wszelką cenę. Dlatego też, nie posiadam żadnych cennych eksponatów, czy kompletnych kolekcji. Ot, kilka bagnetów, kufli do piwa, jakiś stary dzbanuszek, szafka, itp. Rzeczy, które okazyjnie otrzymałem lub niedrogo nabyłem. Miarą cenności przedmiotu jest dla mnie, nie jego wartość materialna, a emocjonalna. Bezcenne są dla mnie dokumenty i drobiazgi związane z osobami moich przodków. Cenię sobie poniemiecką lampę naftową i świecznik, które znalazłem na strychu domku, w którym mieszkam, bo potwierdzają ciągłość zamieszkania i autentyzm tego przybytku. Od 7 lat zbieram widokówki i pocztówki pasłęckie. Mam zbiór około 90 przed- i powojennych kart. Pewnie miałbym jeszcze więcej, ale kiedy natrafiam na jakiekolwiek trudności przy ich zdobyciu – wycofuję się.



5. Jest Pan fachowcem w dziedzinie cieków wodnych. Co Pan sądzi o akcji prostowania rzek polskich? Co sądzi Pan o ostatnich pracach na rzece Wąskiej?
Dziękuję za uznanie. Mój osąd na ten temat jest ogólnie znany od lat. Wyrażałem go m. in. na łamach „Wiadomości Wędkarskich” i „Głosu Pasłęka”, co do rzeki Wąskiej. I co z tego?! W tej chwili jest ona „dobijana” w przenośni i dosłownie – palami.
W Polsce najistotniejszymi aktami prawnymi w sprawie gospodarowania wodami są ustawy: o ochronie przyrody, prawo ochrony środowiska i prawo wodne. Niestety, zapisy zawarte w tych ustawach, niby uzupełniają się, a w rzeczywistości są przeciwstawne. Nie można przecież mówić o ochronie środowiska naturalnego, a jednocześnie dopuszczać jego totalne przekształcanie. Przykładem na to, może być nazwa dawnych wydziałów w urzędach wojewódzkich – „Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej”. To gospodarowanie wodne, najczęściej sprowadzało się do wydawania decyzji na korzystanie z wód i ich przekształcanie.
Ustawa o ochronie przyrody głosi, że poddanie pod ochronę jakiegoś obszaru następuje m. in. przez wyznaczanie obszarów chronionego krajobrazu (Art. 13.1. pkt 4). Takim obszarem objęta jest też rzeka Wąska w górę od Pasłęka. Obszar chronionego krajobrazu obejmuje wyróżniające się krajobrazowo tereny o różnych typach ekosystemów.
Oprócz tego, dla parku krajobrazowego wraz z otuliną sporządza się plan ochrony. Ustalenia zawarte w tym planie, dotyczące obszaru poddanego ochronie, są wiążące przy sporządzaniu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (Art. 4.1. i art. 24.7. pkt 9).
Zagospodarowanie tych systemów powinno zapewnić stan względnej równowagi ekologicznej systemów przyrodniczych (Art. 26).
I tu właśnie kruczek w postaci określenia „względna równowaga”. Ale jak ma się to do dalszych stwierdzeń ustawy, że gospodarka zasobami dziko występujących roślin i zwierząt powinna zapewnić ich trwałość i optymalną liczebność, przy zachowaniu w możliwie największym stopniu różnorodności genetycznej (Art. 41.1.). Realizacja powyższych zadań następuje w szczególności przez:
- ochronę, utrzymanie i racjonalne zagospodarowanie naturalnych zbiorowisk roślinnych i zwierzęcych,
- rozmnażanie i rozprzestrzenianie ginących gatunków roślin i zwierząt, ochronę, odtwarzanie stanowisk zwierząt rzadkich oraz ochronę tras migracyjnych zwierząt (Art. 41.2. pkt 1 i 2).
Zabrania się niszczenia roślinności służącej wiązaniu gleby oraz niszczeniu roślin i zwierząt przyczyniających się do oczyszczania środowiska, a zwłaszcza wód (Art. 45 a.).
Natomiast, prowadzenie robót polegających na regulacji wód oraz budowie wałów przeciwpowodziowych, a także robót melioracyjnych zmieniających stosunki wodne na terenach o szczególnych wartościach przyrodniczych, zwłaszcza na terenach, na których znajdują skupienia roślinności o szczególnej wartości z punktu widzenia przyrodniczego, terenach o walorach krajobrazowych i ekologicznych, terenach masowych lęgów ptactwa, występowaniu skupień gatunków chronionych oraz tarlisk, zimowisk, przepławek i miejsc masowej migracji ryb i innych organizmów wodnych, następuje na podstawie decyzji wojewody, który ustala warunki prowadzenia robót (Art. 41.a.1.).
Na mocy ustawy Prawo ochrony środowiska, decyzja ustalająca warunki prowadzenia robót wymienionych powyżej wymaga oceny oddziaływania na środowisko (Art. 46.3. pkt 5). Przy planowaniu i realizacji przedsięwzięcia powinny być stosowane rozwiązania, które ograniczą zmianę stosunków wodnych do rozmiarów niezbędnych ze względu na specyfikę przedsięwzięcia (Art. 100.1.).
Prawo wodne głosi, że celem ochrony wód jest utrzymanie lub poprawa jakości wód, biologicznych stosunków w środowisku wodnym i na obszarach zalewowych, tak, aby wody osiągnęły, co najmniej dobry stan ekologiczny i w zależności od potrzeb nadawały się do:
- bytowania ryb w warunkach naturalnych oraz umożliwiały ich migrację,
- rekreacji oraz uprawiania sportów wodnych (Art. 38.2. pkt 2).
Kolejny kruczek tkwi w zapisie „w zależności od potrzeb”, a powinno brzmieć „w zależności od warunków”.
Przy czym, organy ochrony przyrody, przy wykonywaniu ochrony przyrody mogą korzystać z opinii biegłych w zakresie ochrony przyrody. (art. 40.1.)
I tu właśnie tkwi największe nieszczęście. Całe szeregi biegłych z list wojewody i ministra, różne biura, rady i zespoły, w większości przypadków, tak sporządzają swoje opinie, żeby nie były one jednoznaczne w swojej ocenie, a jeżeli już, to tylko pod kątem interesu inwestora. Głosy sprzeciwu nie liczą się, bo za przedsięwzięciami stoją olbrzymie pieniądze, z których korzystają: projektanci, biegli i wykonawcy. Jest to taki łańcuszek politycznych, personalnych i finansowych zależności, że ekologia nie ma szans. Lobby „melioracyjne” okazuje się silniejsze. No i stąd, otwarta droga do dewastacji środowiska naturalnego w świetle prawa.
Decydenci i inwestorzy, są tak zadufani w sobie i zachwyceni swoim pomysłem, że realizują go „po trupach”. A trup ściele się gęsty w postaci wyciętych drzew, zniszczonych brzegów, tarlisk, grodzeniu koryt, spadku poziomu wód, itp.



6. Jaka jest Pana opinia, na temat powstającego w Dolinie Wąskiej, zalewiska „Zakrzewko II”?
Swojego czasu na łamach „Głosu Pasłęka” wyraziłem swoją opinię na temat zalewiska „Zakrzewko”. Pozytywy widziałem w jego funkcji retencyjnej i samooczyszczającej (ciek z Gołąbek). Mniej rekreacyjnej – z uwagi na zarastanie. Przede wszystkim nie narusza on jednak stosunków wodnych. Nagrodą dla inwestora było otrzymanie kwoty pieniężnej, tylko do podobnego wykorzystania. Uważam, że realizacja za te pieniądze inwestycji „Zakrzewko II” oraz równoległa regulacja Wąskiej, to dobicie rzeki. Pamiętam, kiedy po raz pierwszy, na początku lat 70-tych zjawiłem się nad Wąską, zauroczyła mnie obfitością i zasobnością swoich wód oraz naturalnym biegiem koryta powyżej Pasłęka. Tu złowiłem większość swoich pstrągów. Nieszczęście spadło na nią w momencie, kiedy została uznana za najbardziej niewykorzystany ciek pod względem hydrologicznym i hydrotechnicznym w województwie elbląskim. Przecież, regulacja rzeki, jej wyprostowanie i ogołocenie brzegów, spowodują bardzo szybki odpływ wód. Do tego dojdzie skierowanie Sirwy, która jest drugim, co do wielkości dopływem Wąskiej, do napełnienia nowego zalewiska. Woda, która odparuje, zuboży w okresie letnim Wąską, która i tak nie ma okresowo zachowanego tzw. przepływu biologicznego, z uwagi na niezgodne z operatem piętrzenie wody na istniejących powyżej jazach. Już piętnaście lat temu mówiłem decydentom, że szafowanie pozwoleniami wodno-prawnymi doprowadzi do walki o wodę. I tak się stało. Za parę lat okaże się, że dzięki obecnej wycince drzew i krzewów, które wzmacniały i ocieniały brzegi Wąskiej, jej nurty zagrożą groblom zalewiska i trzeba będzie kolejnej inwestycji regulacyjnej. A co robi się, żeby w świetle prawa – obniżyć negatywne skutki dla rzeki. Czy w kosztorysie inwestycji przewidziano, żeby wykonać większą ilość kamiennych progów i deflektorów, dających kryjówkę organizmom wodnym, albo chociażby umiejscowić skupiska głazów w uregulowanym korycie?! Ludzie, melioranci, opamiętajcie się!!! Wasze siły, powinny być skierowane wraz z nowym europejskim duchem do naprawy cieków zniszczonych przez regulacje i zabudowę i też będziecie mieli pracę.
Wracając do zalewiska, to nic by się nie stało, żeby w imię dobrze pojętej ochrony przyrody zrezygnować nawet z przyznanych pieniędzy i nie wszczynać inwestycji. Przecież, art. 2.2. ustawy o ochronie przyrody mówi, że ochrona przyrody ma na celu kształtowanie właściwych postaw człowieka wobec przyrody.
Rozmawiał J. Przedpełski





Odwiedziło nas: 13641394 osób / (w tym 3722216 odwiedzin poprzedniej wersji portalu) / Online: 46
Kontakt: Jerzy Przedpełski 604070973
W sprawie reklam: Anna Włodarska 605729591, e-mail: angie.aw@vp.pl
Adres: Pasłęk, ul. Chrobrego 7 (ratusz), e-mail: redakcja@glospasleka.pl
© 2011 PRASA Jerzy Przedpełski, Barbara Budkiewicz, Jadwiga Zając-Przedpełska.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Realizacja: Paweł Pepel | www.paweu.com
System CMS dostarcza firma Net P.C.