15 sierpnia 2020 Napoleona, Stelii

A n g l i t y

dodał 2008-02-10
A n g l i t y




To dawny majątek ziemski położony około 7 km na wschód od Pasłęka, w pobliżu Kopiny, kilometr od szosy Pasłęk – Orneta. Do 1945 r. nazywała się Angnitten, następnie popularnie „Jurandowo”, a od 1948 r. Anglity. Niegdyś leżała prawdopodobnie w obszarze osadnictwa Prusów, na dawnym terenie kultury wielbarskiej i Weltów. Między Anglitami a Kajmami(1) miało znajdować się średniowieczne grodzisko pruskie. Prof. J. Powierski wyprowadza dawną nazwę Anglit - Angnitten od pruskiego anglis „węgiel”, do którego to rzeczownika dodano pruski sufiks –it-, który oznaczał w tym języku las, puszczę, teren zalesiony. Być może w tej okolicy wypalano niegdyś węgiel drzewny i stąd ta nazwa. Anglity wzmiankowane były po raz pierwszy w zapisie lokacyjnym z 8 kwietnia 1335 r., wydanym przez Wielkiego Mistrza Zakonu Krzyżackiego - Lutera z Brunszwiku, który potwierdzał „synom Boryna” posiadłości w Piskajmach, Anglitach i Kawkach, leżących wtedy w komturstwie elbląskim(2). Ponad sto lat później (1448 r.) dobra w Anglitach należały już do komornictwa w Burdajnach. Wspomniani synowie Boryna należeli do zasiedziałej tu od dawna rodziny pruskiej. Jeszcze w 1448 r. wymienia się tutaj jednego „wolnego pruskiego”, który zobowiązany był świadczyć służbę na rzecz Zakonu i tzw. płużne. Miał także 6 łanów w pobliskich Warnikajmach. W 1539 r. właścicielem Anglit był Andreas von Wilmsdorf, a we wsi gospodarzył już jeden „wolny” i zagrodnik. Było jedno zabudowanie mieszkalne, a wieś podlegała pod parafię w Pasłęku. Z rachunków czynszowych z 1578 i 1600 r. wynika, że w „wolnych dobrach szlacheckich Anglitten”, mających 8 łanów na prawie chełmińskim (ok. 135 ha) gospodarzył Andreas Radaw. Był on także właścicielem „pustek” w sąsiedniej Kopinie liczących 16 łanów (ok. 270 ha). Dobra te zostały później prawdopodobnie rozdzielone lub sprzedane, gdyż w 1652 r. w Anglitach wymieniany jest jako właściciel Conrad von Wallenreiss, gospodarzący na 9 łanach (ok. 152 ha). Według J. Goldbeck’a, Anglity w 1785 r. (Angnitten, Anglitten, Agnitten) to liczący 5 „dymów” szlachecki folwark i dwór, którego właścicielem był wtedy von Rekowski.
Prawdopodobnie już po okresie wojen napoleońskich Anglity przeszły w posiadanie Ludwika Hermanna barona von Schroetter’a, który w latach 1846-1876, a więc przez 30 lat był starostą powiatu pasłęckiego. Położył dużo wysiłku m.in. w wybudowanie oddanego w 1860 r. do użytku stojącego do dzisiaj szpitala w Pasłęku, którego został także kuratorem. Baron von Schroetter wspomagał również prowadzoną wówczas budowę Kanału Elbląskiego.
Ze spisu mieszkańców na dzień 1.12.1875 r. wynikało, że wieś liczyła 102 mieszkańców.
Od 1876 do 1945 r., Anglity z folwarkami w Warnikajmach i Gulbitach pozostawały w posiadaniu rodziny von Minnigerode, których siedzibą rodową była miejscowość Silkerode w południowym Harzu. Założycielem tego rodu w Prusach był baron Wilhelm von Minnigerode, który za namową swego przyjaciela ze Słobit - Richarda hr. von und zu Dohna-Schlobitten, kupił majątek ziemski w Rejsytach k. Rychlik. Baron był wysoce uzdolnionym literacko i muzycznie, przyjaźnił się z Bismarckiem i wybrano go posłem z okręgu pasłęcko-morąskiego do pierwszego niemieckiego Reichstagu w latach 1871-1889. To on właśnie ożenił się w 1864 r. z baronówną Amelie von Schroetter, córką starosty Schroettera z majątku w Anglitach. Jeszcze do 1945 r. w pałacu w Rejsytach, na pierwszym piętrze znajdował się „pokój Anglity”, przeznaczony na pobyt gości z Anglit. Baronowie von Minnigerode oprócz Anglit i Rejsyt, mieli także dobra w Pęklewie nad Zalewem Wiślanym i w Nowym Monasterzysku.
W 1909 r. dobra w Anglitach wspólnie z Golbitami i Warnikajmami liczyły 397 ha, a zarządcą majątku w Anglitach był R. Schilling. Hodowano głównie rogaciznę i świnie, ale było też średnio 35 koni. Od 1916 r. wójtem był Fritz Hollert, a w 1931 r. wieś liczyła 319 mieszkańców, w tym 311 ewangelików i 7 katolików. Zmarłych chowano na starym cmentarzu, który znajduje się w lesie kilkaset metrów za Anglitami, ale obecnie jest zdewastowany i zarośnięty.
Krótko przed wybuchem II wojny światowej Anglity miały 227 mieszkańców, a właścicielem tutejszych dóbr oraz majątku w Nowym Monasterzysku był doktor praw August Friedrich baron von Minnigerode(3). Większość czasu spędzał w Berlinie, toteż dobra w Anglitach dzierżawione były przez Ernsta Schumachera, a w Nowym Monasterzysku przez Alfreda Doepner’a. Do posiadłości barona należał tutejszy Las Kajmy o powierzchni 108,5 ha oraz las koło Nowego Monasterzyska - w sumie 430 ha. Leśniczym dworskim był Freiwald.
Krótko przed wejściem wojsk sowieckich, w styczniu 1945 r. sformowano naprędce z okolicznych mieszkańców, na ogół wyrostków i mężczyzn w podeszłym wieku, batalion Volkssturmu, którego dowódcą został wspomniany wyżej Artur Schumacher. Po zajęciu wsi przez czerwonoarmistów, większość niemieckich mieszkańców z Anglit i sąsiednich miejscowości, którzy pozostali na miejscu, skierowano do prac na rzecz oddziałów sowieckich kwaterujących w południowej części powiatu morąskiego.
Jednym z pierwszych polskich mieszkańców Anglit był przybyły tu w październiku 1946 r. Aleksander Urbanowicz (ur. 1930). Do Prus Wschodnich i „Jurandowa”, bo tak wtedy nazywano Anglity, przybył z rodzicami - Anną i Józefem oraz z siostrami Zofią i Antoniną oraz braćmi - Stanisławem, Janem, Wincentym i Ryszardem. Urbanowicze opuścili swoją rodzinną gminę Rudziszki powiat Troki na Wileńszczyźnie i najpierw od maja do października 1946 r. mieszkali w Świętym Gaju. Gdy Urbanowicze przybyli do Anglit, był tu już Bronisław Alenkowicz, który później wyjechał do Szczecina, a oni zasiedlili zajmowany przez niego dom. To solidny budynek z zabudowaniami gospodarczymi, pięknie położony nad dużym stawem wiejskim. Wkrótce przybyli następni osadnicy – pionierzy, na ogół z Wileńszczyzny, a więc Czupajło, Franciszek i Michalina Krawczun, Jan Nagórny z siostrami Anną, Marią i Katarzyną oraz Józef i Bronisława Sieniawscy. Ci ostatni zajęli m.in. starą kuźnię, gdzie kowalem był przed wojną Hermann Lerch i przysposobili ją na oborę. Krawczunowie, którzy dochowali się później pięcioro dzieci (trzech synów i dwie córki) zajęli natomiast część pomieszczeń w dawnym pałacu, a jego drugą część Sieniawscy. Podsołtysem wsi został Józef Urbanowicz, a sołtysem był Abramowicz mieszkający w Gulbitach. Po nim sołtysem był Michał Czerniak. Anglity nie ucierpiały zbytnio podczas wojny i zajęcia wsi przez wojska sowieckie. Domy i zabudowania gospodarcze prezentowały się okazale, wszędzie były staranne ogrodzenia, również pałac baronów v. Minnigerode był nienaruszony. Stały jeszcze dwa ozdobne budynki mieszkalne, jeden tu gdzie obecnie mieszka Tekla Szuhyta i drugi – z muru pruskiego, tam gdzie później postawił swój blok mieszkalny Jan Nagórny. Jeszcze dzisiaj p. Tekla Szuhyta wspomina z rozrzewnieniem tamte szczęśliwe czasy, które nie były zbyt bogate, ale wypełnione ciężką pracą i radością z dnia codziennego. Dochowała się czterech córek i jedenastu wnuków. Jej jedyny syn zmarł wkrótce po porodzie.
Niespełna rok później, bo w maju 1947 r. przybyli do Anglit przymusowo wysiedleni w ramach Akcji „Wisła” m.in. z Komańczy w Bieszczadach Jan i Maria Latanyszyn z córkami Ewą, Anną i Teklą oraz Piotr Sawczak. Latanyszynowie z Komańczy przewiezieni zostali najpierw na dworzec w Sanoku, gdzie dostali siedem bochenków chleba. Następnie dwa tygodnie podróżowali pociągiem towarowym do Olsztyna, razem z krowami i malutkim konikiem „bułankiem”, który później słabo radził sobie przy tutejszych orkach. Na stacji w Pasłęku ocieliła się im krowa i Maria Latanyszyn chcąc nie chcąc, przyniosła małego cielaczka na własnych plecach aż do Kupina! Szkoły we wsi nie uruchomiono, chociaż zachował się ładny budynek poniemieckiej szkoły z budynkiem gospodarczym, oba z naczółkowymi dachami. Ostatnim niemieckim nauczycielem w tej szkole był Fritz Kiehnapfel i jego żona. Ich córka – Urszula Schwarz (1913-2005) była autorką dwóch krótkich rozpraw: „Moje piękne przeżycie” (Mein schönstes Erlebnis) i „Święta Bożego Narodzenia we wschodniopruskim majątku” (Weihnachten einem ostpreußischen Gutshof). Ta ostatnia rozprawa traktuje o świętach w majątku w Anglitach. Po wojnie w szkole uruchomiono świetlicę wiejską, gdzie m.in. Tekla Szuhyta była organizatorką znanych na okolicę zabaw i uroczystości. Dzieci z Anglit chodziły do szkoły w Łuksztach i do Stegny, gdzie jakiś czas funkcjonowała szkoła rolnicza. Z jednego takiego powrotu ze szkoły nie wrócił na początku lat 60-tych Władysław Sieniawski, który zginął podczas próby rozbrajania znalezionego niewypału. Dzisiaj w dawnej szkole mieszka m.in. Stanisław i Krystyna Klekotko, Paweł i Teresa Teorogiński i Cebulowa. Obecnie dzieci z Anglit dowożone są do szkoły w Pasłęku.
Przed wojną symbolami Anglit były wysokie modrzewy. W 1974 r. i 1977 r. odwiedziła Anglity dr Irmgard baronówna von Minnigerode, której wujek był ostatnim właścicielem tego majątku. Jak wspomina, już wtedy wieś robiła przygnębiające wrażenie, park był zdewastowany, domy z pochylonymi krokwiami i belkowaniem, odpadającym tynkiem, nie funkcjonowała melioracja. W usytuowanym malowniczo nad dużym stawem, pochodzącym z drugiej połowy XVIII w. pałacu, pomieszczenia były jednak należycie utrzymane, stare parkiety w dobrym stanie, były piece kaflowe i prosta boazeria drewniana sięgająca parapetów okiennych. Pałac był zbudowany na podmurowaniu z kamieni ciosanych z lica. Na piętrze, gdzie swego czasu stały piękne gdańskie szafy wypełnione książkami, zbiorami zabytkowymi, płótnami i odziedziczoną bielizną, znajdował się magazyn na zboże. Wspomina, że byli tu dwukrotnie bardzo gościnnie przyjęci, a „pięcioro dzieci czekało w dużym napięciu, czy przywieźliśmy ze sobą pięć sztuk spodni dżinsowych, czy też nie, które już podczas ostatniego naszego pobytu w 1974 r. sobie zażyczyły. Chętnie stawały do wspólnego zdjęcia (...) Tutejszy las był znacznie przetrzebiony, ale według mieszkańców, dużo szkód zrobili w nim już w 1945 r. sowieci”.
Z parku dworskiego również niewiele zostało, chociaż jest on ładnie położony i z niego wychodzi obszerny wąwóz prowadzący do Kajm, nad którym był kiedyś zbudowany wiszący most – kładka.


Jako ciekawostkę można podać fakt, iż na początku lat 90-tych XX w. chęć kupna pałacu w Anglitach wyraziła Małgorzata Niezabitowska, ówczesny rzecznik prasowy premiera Tadeusza Mazowieckiego. Dzisiaj, ta lepiej zachowana część pałacu należy do Janusza Gryguna. Obok pałacu znajduje się dosyć ciekawy budynek obory, z łukowymi oknami, który w 1978 r. uzyskał „Złotą Wiechę”, na „najlepszy nowy lub zmodernizowany budynek inwentarski”. Nagrodę przyznał WZIR w Elblągu. W ostatnich latach zbudowano w Anglitach nowoczesną hydrofornię z punktem czerpania wody. Patrząc na dzisiejsze Anglity trzeba powiedzieć, że są ciekawie położone, na skraju dużego lasu, a z wysokości pięknej alei lipowej prowadzącej do Gulbit, rozciąga się imponująca panorama w kierunku na Łukszty. Z przykrością trzeba jednak stwierdzić, że jest to jedna z najbardziej zaniedbanych i opuszczonych wsi w okolicach Pasłęka.

Lech Słodownik

1. Prawie wszystkie okoliczne miejscowości miały zrazu nazwy popularne, na przykład: Gulbity (niem. Golbitten), po wojnie popularnie Gulbin, Kajmy (Kaymen) – Kajki, Kawki (Koken) – Spychówka, Kupin (Kopiehnen) – Kępiny, Łukszty (Luxethen) – Rywindowo, Warnikajmy (Warnikam) – Warminy.
2. Tak więc w 2010 r. wieś skończy 675 lat.
3. Herb v. Minnigerode przedstawia w tarczy haczyk wędkarski, a w klejnocie hełm z przyłbicą i pawimi piórami.


Dodaj komentarz


Aby dodać komentarz musisz podać wynik
Akceptuję Regulamin
Akceptuję Politykę prywatności

Logowanie / Rejestracja

Dodaj komentarz


Aby dodać komentarz musisz podać wynik
Akceptuję Regulamin
Akceptuję Politykę prywatności