Aleksander zu Dohna – ostatni książę ze Słobit (część 2)

dodał 2004-08-02
Aleksander zu Dohna – ostatni książę ze Słobit (część 2)

W swych wspomnieniach książę Aleksander nie¬zwykle ciepło przedstawia okres zamieszkiwania (od 1908r.) w Bielicy (Behlenhof), należącej poprzednio do jego wuja - Achacego zu Dohna. Mimo, iż na po¬czątku wszystko było tu dla niego obce i nowe, okres dzieciństwa w Bielicy wspomina jako najszczęśliwszy w swym życiu.
Ojciec Aleksandra rozpoczynając gospodarzenie w tych dobrach przeprowadził na początku melioracje większości okolicznych pól, pokrywając koszty z własnej kieszeni, gdyż tutejsi chłopi byli zbyt ubodzy, by w tym przedsięwzięciu partycypować. Część pieniędzy na melioracje przekazał dziadek Aleksandra, ówczesny właściciel majoratu słobickiego.
Zabudowania gospodarskie Dohnów w Bielicy składały się z obszernego dworu (obecnie zamieszki¬wany przez p. Cz. Marciniaka), stajni i stodół tworzą¬cych w sumie trzy wewnętrzne dziedzińce. Około stu metrów od dworu była obora, schowana nieco za drze¬wami. Dalej nienagannie utrzymana wiata dla pojaz¬dów i stelmachownia (wszystka uprząż końska, szle¬je, chomąta itp. były sygnowane herbem Dohnów, podobnie zresztą jak i ... pościel). W Bielicy był też sad, niezwykle bogaty w drzewa owocowe i krzewy.
W 1909 r. ojciec Aleksandra kupił tutejszy, nie¬czynny młyn, a w rok potem niewielkie dobra w Cie¬szyńcu (Teschenwalde), do których należał także młyn wodny. Oba młyny leżały nad Wąską i prowadziła do nich ścieżka polna, dwukrotnie przecinająca rzeczkę. Tak więc młyn w Bielicy został gruntownie przebudo¬wany i przeznaczony na dom pobytowy dla pozba¬wionych środków do życia młodych dziewcząt. Był to prawdopodobnie pierwszy tego typu dom w całych Prusach Wschodnich. Opiekę nad przebywającymi w nim dziewczętami sprawowała matka Aleksandra i wolontariuszka z Królewca. Dom cieszył się dużym powodzeniem, a wszystkie miejsca były cały czas za¬jęte. Jedynie zimą był nieczynny.
Stary młyn wodny w Cieszyńcu był pobudowany z tzw. muru pruskiego (Fachwerk), miał drewniane koło wodne o średnicy ok 3 metrów, regulowane w zależności od poziomu wody w Wąskiej. Znajdujący się obok staw młyński posiadał specjalne śluzy i w czasie długotrwałych opadów napełniał się wodą. Hodowano tu szczupaki i węgorze.
Gdy w 1974 roku książę Aleksander odwiedził po raz pierwszy po wojnie Bielicę i Cieszyniec, po mły¬nie nie było już śladu...
Od początku młody Aleksander był starannie edu¬kowany i wychowywany. Jego ojciec zatrudniał gu¬wernantkę i nauczycieli domowych. Niepoślednią rolę w edukacji Aleksandra odgrywał sport, a przede wszystkim jazda konna, której pierwszym nauczycie¬lem był Anglik Caney. Jak przystało na obywatela oj¬czyzny futbolu, Caney nauczył Aleksandra grać w piłkę nożną, oczywiście z udziałem młodzieży z Bielicy. Grano początkowo typowymi szmaciankami, których żywot był naturalnie krótki. Później grano już praw¬dziwą, skórzaną futbolówką, kosztującą na owe czasy sporą sumę pieniędzy.
W Bielicy grano także w tenisa i ćwiczono gimnastykę przyrządową. Podobnie jak w Słobitach, był tu m.in. drążek gimnastyczny, koń z łękami i in. sprzęty sportowe. Oczywiście od młodych lat wszyscy syno¬wie Dohnów zaprawiani byli do sztuki myśliwskiej. Aleksander już w wieku dziesięciu lat strzelał z 6 mm krócicy, a w tajniki myślistwa wdrażał go przyboczny łowczy ojca - Wilhelm Becker (pierwszą i kardynalną zasadą był zakaz strzelania do celu, o ile ten nie był w pełni widoczny). Las k/ Bielicy był wprawdzie nie¬wielki, ale polowania odbywały się w okolicy Osieka (Hermsdorf), oczywiście za zgodą tamtejszego wójta.

Ferie letnie spędzał młody Aleksander z reguły w zameczku myśliwskim w Prakwicach (Prökelwitz) k/ Dzierzgonia, odległym od Bielicy o 46 km, przy czym ówczesna podróż powozem konnym trwała doń ok. 3 godzin. Trasa wiodła m.in. przez dobra rodziny von Perbandt w Śliwicy (Nahmgeist), Barzynę (Wiese) na¬leżącą do von der Groben'ów, Rychliki (Reichenbach), Lipiec (Lippitz) i Królikowo (Königsee).
Dworek w Prakwicach był parterowy, z wypro¬wadzonym skrzydłem bocznym. Przed budynkiem był piękny kwietnik - w kształcie rotundy, a za nim wspa¬niała aleja wysadzana białymi bukami. Tutejszy park znany był z bogatych w orzechy krzewów, niespoty¬kanych w innych rejonach Prus Wschodnich. Opodal Prakwic, w lesie położonym koło wsi Zakręty (Sakrinter Wald) znajduje się grodzisko średniowieczne, zwane wówczas "Schloßberg", które było celem licz¬nych wycieczek Aleksandra i jego rodzeństwa. W XIX w. znajdowano tu szczątki naczyń wykonanych z brą¬zu, eksponowanych później w muzeum „Prussia” w Królewcu.
Na południe od Prakwic rozciągały się duże kom¬pleksy leśne, dochodzące do Kamieńca (Finkenstein). Dobra te należały także do Dohnów, a imponujący, pochodzący z drugiej poł. XVIII w. barokowy pałac należał w okresie międzywojennym do bezdzietnego wuja Aleksandra - Georga zu Dohna. Kamieniec od¬wiedzany był zawsze przez dzieci Dohnów, właśnie przy okazji pobytu w Prakwicach. Słynął przede wszystkim z "pokoju Napoleona" (Napoleon-Zim¬mer), umeblowanego w stylu "Empire", oczywiście z czasów pobytu w nim Napoleona ( 1. IV.-6. VI. 1807) i Marii z Łączyńskich - Walewskiej (przełom kwietnia i maja 1807r )

Niezwykła była również tzw. komnata chińska, bogato dekorowana rzeźbami z piaskowca i licznymi fontannami. Park pałacowy w Kamieńcu należał do największych i najpiękniejszych w Prusach Wschod¬nich, wychodził aż na jez. Gaudy. Już po wojnie, 1945 r. za sprawą sowieckich żołnierzy wszystko legło w gruzach....
Wybuch wojny w 1914 r. przyjęto tak w Prusach Wschodnich, jak i w całych Niemczech, z dużym entu¬zjazmem. Ogół społeczeństwa bezgranicznie ufał kaj¬zerowi, uważając jednocześnie, iż podejmuje walkę w słusznej sprawie, tj. w obronie ojczyzny. Także ród Dohnów bez cienia wątpliwości poparł wojenną decy¬zję monarchy.

W obawie przed ofensywą armii rosyjskiej ojciec Aleksandra, Richard Emil zu Dohna wywiózł całą rodzinę do swych krewnych w Darmstad. Tam Alek¬sander uczęszczał do gimnazjum im Ludwika-Georga ale już po klęsce Rosjan pod Tannenbergiem i nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi w sierpniu 1914 r., Dohnowie powrócili z dziećmi do Słobit. Aleksander kontynuował naukę w Dalrmstad do maja 1918 r., kiedy to zdał maturę i niezwłocznie został powołany jako podchorąży do pułku Garde du Corps w Poczdamie, a stąd na front wschodni. Tutaj, w okolicach Kurska zastało go zawieszenie broni i wieść o abdykacji cesarza Wilhelma II.
Jeszcze wcześniej, w czasach nauki w darmstadz¬kim gimnazjum zaprzyjaźnił się z kolegą ze szkolnej ławy - Karlem Wolff'em, przyszłym adiutantem szefa SS Heinricha Himmlera i jak się później okazało, znajomość ta miała spory wpływ na niektóre decyzje życio¬we Aleksandra.
W tymże 1918 r. zmarł mu ojciec, na skutek czego Aleksander, mając dziewiętnaście lat, jako najstarszy syn stał się księciem i właścicielem fideikomissu (zrzą¬dzeniem losu stał się właścicielem z prawem do dalszych decyzji spadkowych) słobickiego. Jak cała ary¬stokracja niemiecka uznał abdykację cesarza Wilhelma II i przekształcenie monarchii w republikę za prawdzi¬we nieszczęście państwa niemieckiego. Zajął więc po¬stawę opozycyjną wobec Republiki Weimarskiej i ma¬rzył o restytucji cesarstwa. Przyjaźnił się z wnukiem cesarza, także Wilhelmem (ur. 1906), który zginął w 1940 r. we Francji.
Aleksander przejąwszy niespodziewanie gospo¬darkę w Słobitach, nie miał stosownego przygotowa¬nia do nowej roli. Tak więc w 1919 r. rozpoczął prak¬tykę rolniczą u renomowanego gospodarza, ziemianina - Karla Görg'a w Rydzówce (Kalthof), mającego ok. 600 ha ziemi, m.in. także w m. Licze k/Kwidzyna (Lit¬tschen). Tu również praktykował młody książę i z tego czasu utrwalił mu się w pamięci plebiscyt z 1920 r. oraz wizyta przedstawicieli Międzynarodowej Komi¬sji Kontrolnej. Okazało się, że prawie 95% mieszkańców rejenci kwidzyńskiej głosowało za jej pozostaniem w granicach Niemiec.
Początkowo Aleksander zu Dohna był członkiem Deutschnationale Volkspartei, przemianowanej w 1918 r. z Partii Konserwatywnej. Później stopniowo od niej odchodził, ponieważ członkowie tej partii, nie mogąc pogodzić się z utratą prestiżu, jakim cieszyli się do 1918 r., kierowali się obsesyjną wrogością do wszyst¬kich przeciwników monarchii, a szczególnie lewicy. Jako członek Heimatbundu, Aleksander zu Dohna pertraktował w Monachium na przełomie 1922 i 1923 z przywódcą NSDAP, Adolfem Hitlerem.
Opr. Lech Słodownik


Dodaj komentarz


Aby dodać komentarz musisz podać wynik
Akceptuję Regulamin
Akceptuję Politykę prywatności

Logowanie / Rejestracja

Dodaj komentarz


Aby dodać komentarz musisz podać wynik
Akceptuję Regulamin
Akceptuję Politykę prywatności

Biblioteka Publiczna w Pasłęku serdecznie zaprasza na przedświąteczne spotkanie z...


Zaproszenie na jasełka

Pozostało1 dzień

Świetlica Pomost zaprasza na tradycyjne Jasełka. Przedstawienie w wykonaniu dzieci...


Burmistrz Miasta i Gminy Młynary serdecznie zaprasza wszystkich mieszkańców na...