21 maja 2022 Wiktora, Kryspina, Tymoteusza
Reklama Heops

Bismarck, Sołżenicyn i spółka. Kogo znanego gościła ziemia pasłęcka?

dodał Ponad tydzień temu, 2022-05-12
Bismarck, Sołżenicyn i spółka. Kogo znanego gościła ziemia pasłęcka?

Przez setki lat w okolicach Pasłęka przebywały dziesiątki osób, które dziś znamy z podręczników. Czasem ich pobyt trwał kilka, czasem kilkadziesiąt dni, czasem nosili na głowie korony, czasem nie, ale często odciskali swoje piętno na pasłęckiej historii. Czas na krótki przegląd tych postaci - od św. Wojciecha i księcia Witolda po Ottona von Bismarcka i Aleksandra Sołżenicyna.

Święty Gaj i Święty Wojciech

Święty Gaj, zgodnie z tradycją, uchodzi za miejsce męczeńskiej śmierci św. Wojciecha. Podobnie, jak w przypadku Bursztynowej Komnaty w Pasłęku, nie mamy i raczej nie będziemy mieć pewności, czy doszło tu do historycznych wydarzeń - inne “kandydatury” to Lubochowo k. Dzierzgonia, Gdańsk (część miasta, zwana “Święty Wojciech”) czy miejscowość Primorsk w obwodzie kaliningradzkim (stanął tam nawet krzyż upamiętniający śmierć św. Wojciecha). Tak czy siak, według części historyków nazwa “Święty Gaj” oznacza tak naprawdę “Gaj Świętego” i odnosi się do jednego z patronów Polski.

Jak pisze Lech Słodownik, “jeśli św. Wojciech zginął w tym miejscu, a mieszkańcy spotykali się z pielgrzymkami z Polski udającymi się do miejsca śmierci, to wówczas mogła się wytworzyć tradycja miejsca kultowego i kiedy pojawili się nowi mieszkańcy, łatwo przyswoili sobie chrześcijański kult”. Ponadto, o tym, że święty stracił swoje życie z rąk Prusów w okolicach Pasłęka, mówi jedno z niemieckich podań - według tej wersji Wojciech zginął jednak nie w Świętym Gaju, a w Kwietniewie.

Warto wiedzieć, że przy Kościele pw. św. Bartłomieja od 1981 roku stoi pomnik św. Wojciecha, a z jego powstaniem wiążę się zabawny epizod. Otóż, gdy ówczesny proboszcz, Marian Maćkowiak odwiedził w Olsztynie biskupa warmińskiego i przyszłego prymasa Polski, Józefa Glempa, aby zaprosić go na odsłonięcie rzeźby, ten zareagował...wyrzutem. Miał żartobliwie pogrozić Maćkowiakowi palcem i stwierdzić, że “To wyście tam, w tym Pasłęku, świętego Wojciecha zamordowali!”. Proboszcz nie stracił rezonu i odparł: “To nie my Ekscelencjo! To Prusacy!”, a dziś Pasłęk i okolice mogą się pochwalić nie tylko pomnikiem świętego, ale i jego domniemanymi relikwiami (do Świętego Gaju trafiły one z Gniezna).

Na głowie korona, a pod stopami Pasłęk

W Świętym Gaju funkcjonuje zresztą Sanktuarium Św. Wojciecha, które w 1997 roku było jednym z głównych punktów obchodów tysięcznej rocznicy śmierci patrona Polski. Natomiast co roku, na przełomie kwietnia i maja, odbywają się w miejscowości uroczystości ku czci biskupa z rodu Sławnikowiców...Przenieśmy się tymczasem o 200 lat do przodu, bo wówczas rozpoczyna się historia wizyt koronowanych głów na ziemi pasłęckiej. W XIII wieku, na czele 6000 wojów, gościł tutaj król czeski Przemysław Ottokar. W związku z tym, że władcy towarzyszyło tylu zbrojnych, nie była to wizyta pokojowa – Ottokar przybył do Prus, aby ogniem i mieczem nawracać tubylców na chrześcijaństwo.

Na początku XV wieku pod murami Pasłęka znalazł się zaś dwukrotnie wielki książę litewski, Witold. Podobnie, jak jego poprzednik, przybył tu z orężem w ręku - tym razem przeciwnikiem byli Krzyżacy, którzy poddali Witoldowi zamek świeżo po bitwie pod Grunwaldem. Warownia była przez jakiś czas siedzibą księcia (w Pasłęku zawarł np. rozejm z Wielkim Mistrzem Zakonu Inflanckiego), później przeszła z powrotem w ręce Krzyżaków. Witold próbował ją jeszcze odbić w 1414 roku, ale bezskutecznie – podobno zakonnicy przeszli podziemnym tunelem spod zamku do Robit, a następnie stamtąd zaatakowali tyły Polaków i Litwinów. Niebawem w telewizji kolejna seria “Korony Królów”, poświęcona początkom dynastii Jagiellonów - kto wie, może i te epizody doczekają się ekranizacji?

Następne wieki to kolejne królewskie i książęce głowy w okolicach Pasłęka i w samym mieście. Ludwika Maria Gonzaga - żona Wazów: Władysława i Jana Kazimierza, król Szwecji Karol Gustaw, elektor brandenburski Fryderyk Wilhelm, marszałek Francji i przyszły król Szwecji Jean Bernadotte czy cesarz Niemiec Wilhelm II Hohenzollern - to tylko najważniejsze z nich. Nierzadko obecność władców oznaczała doniosłe wydarzenia – na przykład Karol Gustaw i Fryderyk Wilhelm dyskutowali w pasłęckim zamku na temat ewentualnego rozbioru Polski. Pobyt nad Wąską wspominali zapewne mile, w przeciwieństwie do Jeana Bernadotte (późniejszego króla Karola Jana), którego adiutant został napadnięty pod Kupinem przez trójkę zbirów i omal nie zginął.

Co łączy Grecję i Drulity?

Przy opisie osób, które postawiły stopę na pasłęckiej ziemi i przeszły do historii, nie sposób pominąć Ottona von Bismarcka. “Żelazny kanclerz” upodobał sobie Wysoką, gdzie spędzał czas u zaprzyjaźnionego właściciela majątku, Alexandra von Belowa. Swoistym punktem widokowym polityka, z którego podziwiał okolicę, był pagórek w pobliżu miejscowej kapliczki – nazwano go zresztą “pagórek Bismarcka” (“Bismarckhügel”). Co ciekawe, podczas jednego z pobytów w Wysokiej nasz bohater zachorował na zapalenie płuc i mogło być z nim krucho. Profesjonalną opieką otoczył go jednak pasłęcki lekarz, a zarazem pierwszy honorowy obywatel Pasłęka - doktor Karl Benjamin Beck.

Po Bismarcku pozostały w Wysokiej nie tylko wspomnienia, ale i listy oraz materialne pamiątki - niestety wraz z zakończeniem II wojny światowej ślad po nich zaginął. My zaś przenieśmy się do przedwojennych Drulit, które, jak żadna inna wieś powiatu pasłęckiego, były powiązane z Grecją. Nie dość, że żona ostatniego właściciela, Anna Krahmer (Protopapadakis) stamtąd pochodziła, to była jeszcze córką greckiego premiera! Niestety, jej ojciec cieszył się wysokim urzędem tylko kilka miesięcy - obalony w 1922 roku przez wojskowych, został skazany przez nich na śmierć i rozstrzelany w Atenach. Uznano go winnym klęsk Grecji w wojnie z Turcją, ale prawda jest taka, że Petros Protopapadakis stał się w znacznym stopniu kozłem ofiarnym.

Wraz z nim życie straciło pięciu innych polityków, a rodzinie groziły surowe represje. Wdowa po premierze nie zamierzała na nie czekać i wraz z córką wyemigrowała do Berlina. Tam Anna Protopapadakis poznała męża, Hansa-Wernera Krahmera, z którym po jakimś czasie przeniosła się do Drulit. Co ciekawe, w miejscu śmierci Petrosa i jego towarzyszy stanęła później świątynia, zwana “Kościołem Sześciu”, Grecy upamiętnili też rozstrzelanych, sadząc w pobliżu sześć cyprysów. Po latach, w 1972 roku, honor poległym zwrócił wielokrotny grecki premier, Konstandinos Karamanlis, który nazwał mord “zbrodnią polityczną”. Dokonał tego w symbolicznym miejscu – wzmiankowanym wyżej “Kościele Sześciu”.

W poprzednich tekstach wspominaliśmy też, że wiele czasu na ziemi pasłęckiej spędził jeden z najważniejszych nazistów, Erich Koch. Należący do niego majątek w Wysokiej miał stać się podczas II wojny skupiskiem mebli, obrazów i innych skarbów, zrabowanych przez nadprezydenta Prus Wschodnich w ZSRR. Niektóre z nich zaginęły i do dziś czekają na swojego odkrywcę, a na koniec słowo o Aleksandrze Sołżenicynie. Przyszły noblista w 1945 roku przebywał na froncie w okolicach Pasłęka jako sowiecki oficer i za niepochlebne wypowiedzi o Stalinie i Armii Czerwonej został aresztowany przez Smiersz. Przesłuchiwano go m.in. w piwnicach pałacu w Kwitajnach, a z Prus Wschodnich trafił na moskiewską Łubiankę.

Ostatecznie Sołżenicyna skazano na 8 lat obozu pracy – w prywatnych wypowiedziach i korespondencji miał m.in. krytykować zbydlęcenie czerwonoarmistów, dopuszczających się najgorszych zbrodni - rozbojów, gwałtów i zabójstw - na zdobywanych terenach. Patrząc na dzisiejsze obrazki z Buczy, Irpienia czy Borodzianki, chciałoby się, aby podobna refleksja naszła choć ułamek żołnierzy armii rosyjskiej...

Tomasz Czapla

0
0
0
0

Dodaj Komentarz

Walidacja: słowo na dziś :amur

Komentarze

kocham jarka
Usługi Dźwigowe Pasłęk