15 września 2019 Albina, Nikodema, Marii

Lech Słodownik - zarys dziejów Kronina na jego 700-lecie

dodał Ponad 2 tygodnie temu, 2019-08-21
Lech Słodownik - zarys dziejów Kronina na jego 700-lecie

Kronin, niem. Krönau, wieś w gminie Pasłęk, 120 mieszkańców (2014), po 1945 r. popularnie „Koronowo”; wieś o zabudowie ulicowej, między Zielonką Pasłęcką a Kalnikiem, w pobliżu dawnej granicy powiatu.

Kronin sąsiaduje z Tulnem, Kudynami i Zielnem, do których przed wojną prowadziły utrzymane w należytym stanie drogi polne. Okolice Kronina to teren w znacznej części zalesiony i silnie pofałdowany, a w pobliskim Kudyńskim Borze (Komthurwald) znajduje się największe wzniesienie w dawnym powiecie pasłęckim – 168 m n.p.m.

Wieś Kronin była wzmiankowana po raz pierwszy w 1319 r., w zapisie Lasu Miejskiego (Bürgerwald) dla Pasłęka, jako Crenyn, zaś w 1448 r. jako wieś wolnych Prusów i sześciu pruskich chłopów w komornictwie pasłęckim.

Wg prof. Jana Powierskiego nazwa wsi daje się z trudem wyjaśnić przy pomocy leksyki bałtyjskiej, może była uproszczeniem *Kremen (krzemień?) i z pochodzenia wenetyjską.

W czasie wojen Polski z Zakonem Krzyżackim, toczonych w latach 1410, 1411 i 1414 została doszczętnie zniszczona. Podobnie było w wojnie trzynastoletniej (1454-1466) i wojnie z lat 1519/21, ostatniej wojnie Polski z Zakonem Krzyżackim, która w większości toczona była w okolicach Pasłęka.

Powstały tereny niezamieszkanie, opuszczone, zwane pustkami. Te pustki utrzymywały się jeszcze w 1543 r., o czym napisano w dokumentach wizytacji kościelnej parafii w Zielonce Pasłęckiej, do której przyporządkowany był także Kronin.

Dziesięć lat później (1553) wzmiankuje się, że „wieś Krynaw (Kronin) nadal stanowi pustki i nikt tu nie mieszka”.

Na podstawie zapisu lokacyjnego z 17.4.1573 r. dobra ziemskie w Kroninie, obejmujące 20 łanów (ok. 335 ha) na prawie lennym magdeburskim, zostały zapisane Achtiusowi von Borcke (1501-1575), „wójtowi w Sambii, i w Fischhausen, naczelnikowi Lochstedt” oraz dziedzicowi sąsiednich Kwitajn. Czyli ze wsi chłopskiej Kronin został przekształcony w dobra ziemskie.

Z zapisów urzędowych wynika, że prawnuk wzmiankowanego wyżej von Borcke – również Achatius von Borcke (1626-1680)[1], był w 1652 r. właścicielem Kronina, gdzie miał 24 łany ziemi (ok. 404 ha).

W 1577 r. wymienia się w Kroninie 11 chłopów, z których każdy miał po 2 łany ziemi (czyli po ok. 34 ha) oraz jednego pasterza.

Podczas wojen polsko-szwedzkich toczonych w pierwszej połowie XVII w., posiadłości Antoniusa von Borcke, także Kronin, zostały ponownie całkowicie spustoszone. Z powodu zniszczeń von Borcke nie był w stanie ich utrzymać, zostały więc sprzedane feldmarszałkowi George von Derfflingerowi (1606-1695), który otrzymał je na prawie magdeburskim zapisem Wielkiego Kurfirsta z 16.12.1681 r., jako posiadłości, które mogły być dziedziczone zarówno przez synów, jak i przez córki feldmarszałka.

Von Derfflinger zasłynął jako wybitny dowódca wojsk brandenburskich i zwycięzca uchodzącej za niepokonaną armii szwedzkiej w bitwie pod Fehrbellin w 1675 r. - niedaleko Berlina. Po jego śmierci dobra od 1695 r. do 1741 r. należały do generała Johanna Albrechta von Barfussa (Bosonogiego) i jego syna Karla Friedricha Ludwika.

Na podstawie zapisu testamentowego z 1741 r. dobra w Kwitajnach z przyległościami przeszły w posiadanie Filipa Ottona hr. von Dönhoffa (1710-1787), a po jego śmierci należały do żony Amalii i założonej przez nią „Fundacji Dönhoffów dla Biednych w Kwitajnach” (Gräflichen Dönhoffsche Familien- und Armenstiftung in Quittainen). Dönhoffowie byli tu do 1945 r., a więc 204 lata.

Z tego m.in. powodu wieś Kronin wzmiankowana jest w znanej w całej Europie i na świecie książce Marion hr. von Dönhoff, który była rendantką w Kwitajnach w latach 1936-1945 - książki pod wymownym tytułem "Nazwy, który już nikt nie wymienia"...

Dobra Dönhoff'w w Kroninie obejmowały 790 morg i 130 metrów kwadratowych ziemi, podporządkowanych pod majorat w Kwitajnach. W latach 1807-1812 stacjonowali w Kroninie żołnierze francuscy, i jak można przypuszczać, nie był to okres szczęśliwy dla wsi. Chodzi tu o woelkie kontrybucje, które nakładali na mieszkańców.

Ze spisu z 1820 r. wynika, że w Kroninie była karczma z 2 łanami ziemi, a karczmarzem był Gottfried Grünhagel, było 11 gospodarstw bauerskich, każde miało po 2 łany ziemi (ok. 34 ha), kuźnia, szkoła z 10 morgami ziemi i 106 m kwadratowych oraz 2 zagrodników.

W wyniku nowych podziałów ziemi, tzw. separacji (rozgraniczenia) w 1821 r. powstał Nowy Kronin (Neu-Krönau), gdzie wkrótce gospodarzyło 3 bauerów. Na dzień 1.12.1875 r. w Starym Kroninie (Alt-Krönau) żyło 157 mieszkańców a w Nowym Kroninie (Neu-Krönau) 55 mieszkańców.

W dniu 6.9.1883 r. przeprowadzono wizytację szkolną w Starym Kroninie w której wzmiankuje się, że nauczycielami byli wtedy Lange i Krüger.

Wg spisu ludności z 16.6.1925 r. Kronin miał 351 mieszkańców, w tym 165 mężczyzn, 327 mieszkańców było ewangelikami a 10 katolikami. Parafia ewangelicka znajdowała się w Zielonce Pasłęckiej, a katolicka p.w. św. Józefa w Pasłęku.

Z dniem 1.10.1928 r. przeprowadzono reorganizację powiatu pasłęckiego w wyniku której Kronin, Solajny, Kudyny i Tulno utworzyły wspólny obwód gminny.

Od 1929 r. wójtem wsi Kronin był Paul Reuß, gospodarzący w sąsiednim Tulnie na 107,7 ha ziemi.

Prawdopodobnie już od końca XVIII w. we wsi istniała szkoła w której w okresie międzywojennym nauczycielami byli: Kurt Dietzow (1925), Richard Schulz (1929/30) a w latach 1934/35 Ernst Ziemer, pochodzący z rodziny zamieszkałej w Kroninie od kilkuset lat. Ostatnim nauczycielem był Postelmann.

Do szkoły wybudowanej z czerwonej cegły prowadził brukowany chodnik. Obok szkoły znajduje się obszerny budynek gospodarczy.

Największymi bauerami w Kroninie przed wojną byli: Konrad Plitt – 39 ha (w 1945 r. miał już 95 ha), Otto Plitt – 44 ha i 5 ha lasu i Walter Plitt – 51 ha i 8 ha lasu. Ten ostatni prowadził wzorową gospodarkę, hodował rogaciznę, trzodę chlewną i uprawiał ponadto szparagi co było w tej okolicy rzadkością. Prowadził również gospodę z „salą wypoczynkową”, gdzie na zabawy taneczne przychodzili chętni nawet ze wsi oddalonych o 10 km. Sala znajdowała się na pierwszym piętrze budynku i prowadziły do niej szerokie schody. Na parterze był wyszynk i pomieszczenie klubowe.

Jedna z takich zabaw w gospodzie Waltera Plitta nie zakończyła się jak zwykle w radosnym nastroju, o czym relacjonowała regionalna gazeta w 1936 r. pod wymownym tytułem: „Rewolwerowiec zabity w obronie koniecznej. Strzelanina z zazdrości”. „Pasłęk. 30 lipiec. Właściciel gospody a zarazem bauer Walter Plitt z Kronina powiat Pasłęk, urządził tej niedzieli dożynki dla swoich robotników rolnych, podczas której to uroczystości także tańczono. W pewnym momencie Walter Plitt tańczył ze swoją pomocą domową, która od dłuższego czasu mieszkała i pracowała u niego. Taniec ten wzburzył do żywego robotnika rolnego Daniłowa, zatrudnionego u Plitta, który przyszedł na te dożynki, a jak mówiono - był on od dłuższego czasu zakochany w tej gosposi. Poniosła go zazdrość i w pewnym momencie wyciągnął z kieszeni pistolet i skierował go na swego chlebodawcę. Jednak strzał nie padł z powodu zacięcia się komory nabojowej. Wtedy Daniłow skierował pistolet na dziewczynę, która chciała wybiec z tego pomieszczenia. Padł strzał i kula trafiła dziewczynę w plecy. Wówczas Daniłow skierował ponownie pistolet na Plitta. W tym momencie doskoczył jednak robotnik Riemer i podbił Daniłowowi rekę, w wyniku czego strzał nie spowodował dalszego nieszczęścia, a kula trafiła w sufit.

Doszło do szarpaniny między Riemerem a Daniłowem, na którego tenże skierował także pistolet. Padł następny strzał, na szczęście niecelny. Riemer, w obronie własnej sięgnął po swój nóż kieszonkowy i ugodził nim Daniłowa w szyję tak, że przeciął mu tętnicę, w wyniku czego parę minut później on zmarł.

Daniłow, który był obywatelem rosyjskim, a wówczas bezpaństwowcem, decyzją prokuratora został pochowany na koszt państwa. Sąd uznał, że Riemer, który uchodził za spokojnego i uczciwego człowieka, że działał on w obronie własnej i może odpowiadać z wolnej stopy. Ciężko ranna pomoc domowa walczy o swoje życie”.

Jako uzupełnienie tej dramatycznej sytuacji trzeba dodać, że gospodarz i karczmarz W. Plitt (1900-1942) studiował w Królewcu nowoczesne rolnictwo. Przez długi czas był kawalerem. Po powrocie z kampanii wrześniowej 1939 r. przeciwko Polsce ożenił się z Gertrud Werner, najmłodszą córką swojego sąsiada Friedricha Wernera. Miał z nią syna Konrada, który urodził się w 1942 r. a on w tym samym roku zmarł na raka żołądka.

Strzelanina odbyła się w czasie obchodzonych dożynek, które rokrocznie W. Plitt organizował dla swoich ludzi. Robotnik rolny nazywał się Jan Daniłow i pochodził z Galicji. Wzmiankowana w artykule pomoc domowa Grete Wölk w wyniku tej strzelaniny została ciężko zraniona i następnie sparaliżowana. Rok później zmarła.

Dzisiaj w dawnej gospodzie W. Plitta mieszka m.in. sołtys wsi Alina Odżga a w dawnej sali tanecznej Izydor Kijek i Hałuszko.

Jeszcze po wojnie odbywały się tam zabawy taneczne, i co ciekawe - minęło już 62 lata od zakończenia wojny, a nad wejściem do tego budynku wyłania się powoli stary i czytelny napis: „Gasthaus, Walter Plitt” (Gospoda Waltera Plitta).

W centrum wsi znajdował się spory staw wiejski, do którego prowadziły dreny z okolicznych pól. Niestety, dzisiaj jest już całkowicie zarośnięty.

Spore gospodarstwo rolne prowadził we wsi także Otto Schmidt, który miał 54 ha ziemi i 1 ha lasu, a Kurt Block miał dużą pasiekę.

Natomiast w Nowym Kroninie największym posiadaczem ziemskim była rodzina Potrafky - 82 ha ziemi i 2 ha lasu. Przed 1945 r. gospodarzyła tu Liselotte Flötke z domu Potrafky.

Sklep kolonialny we wsi przed 1945 r. miał Krüger, a prowadziła go jego żona. Inny sklep miał niejaki Kumstel. Stelmachami we wsi byli Hermann Glomp, Wolf a później Eichler, murarzem był Kortz, właścicielem kuźni był Emil Kumstel a kowalem Otto Klein.

Kuźnia nie zachowała się, po wojnie mieszkała tam min. Kruczkowska i Tyszewski. Podczas wojny pracowali u bauerów we wsi robotnicy przymusowi, m.in. z Polski i Ukrainy.

Kronin praktycznie nie ucierpiał po zajęciu wsi przez wojska sowieckie. Nie wiadomo z jakich powodów żołnierze sowieccy rozstrzelali robotnika rolnego – Karla Freitaga. Zapewne jedynym Polakiem z pochodzenia mieszkającym we wsi był robotnik rolny (deputant) Bolesław Ziski, który jako żołnierz Wehrmachtu zginął na wojnie (zginęło łącznie 13 mieszkańców wsi).

Gdy pod koniec 1945 r. przybyli do Kronina, nazwanego popularnie "Koronowem" - pierwsi Polacy, we wsi było jeszcze parę rodzin niemieckich, m.in. Emma Königs (mieszkała tu gdzie obecnie Mieczysław Kamiński) a jej wnuczka – Freda, zamieszkała w Olsztynie. Była także rodzina Potrafky – w ich gospodarstwie mieszkał kiedyś Kazimierz Łowiecki, a obecnie jego syn Ludwik.

Jako pierwsi do Kronina przybyli m.in. Stanisław Marchwat i Refa z Warszawskiego, a następnie Polacy z Wileńszczyzny: Józef Kowalewski z rodziną, Mieczysław Minkiewicz i Józef Woronowicz.

Z Lwowskiego przyjechał w 1946 r. Jan Kruczek z żoną Jadwigą, który niedługo potem zaprosił do siebie swego kolegę ze stron ojczystych – Stanisława Gilarskiego. Trudno było odmówić takiej propozycji i Stanisław Gilarski przyjechał do Kronina w 1947 r.

Nie przypuszczał wtedy, że pozostanie w tej wsi już na zawsze. Poznał bowiem tu szwagierkę Jana Kruczka – Antoninę Szymankiewicz i .... w 1948 r. w kościele w Zielonce Pasłęckiej odbył się ich ślub, którego udzielał ksiądz Jan Karaś. Tak więc państwo Stanisław i Antonina Gilarscy mieszkają szczęśliwie w Kroninie już prawie 60 lat. W ich domu, który został wybudowany w 1938 r., mieszkał do 1945 r. bauer Wilhelm Ziemer.

Pierwszym polskim sołtysem „Koronowa” został Makowski, który później wyjechał do Pasłęka. Następnym sołtysem był Klemens Tyszecki, po nim Ludwik Łowiecki, Edmund Gdyk, a później przez wiele lat Stanisław Gilarski. Po nim sołtysował Tadeusz Odżga (mąż obecnej sołtys p. Aliny).

W przeciągu 1947 r., w ramach Akcji „Wisła” do Kronina przybyli m.in.: Andrzej Sycz, Stefan Dmytryszyn z synami Michałem i Janem a ok. roku 1973 / 1974 przybyli Wasyl i Zofia Ged (mieszkają w tym samym budynku co Stanisław Gilarski). Wcześniej mieszkali w Wakarowie, do którego przybyli z Bieszczad.

W poniemieckiej szkole uruchomiono wkrótce zajęcia szkolne, a pierwszym nauczycielem został przybyły z Wileńszczyzny Bronisław Dzimidowicz a ostatnim był Tadeusz Krajny, który zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach, prawdopodobnie został zamordowany.

Po jego śmierci nauczała tu krótko jego żona Stefania. Ostatecznie szkołę zamknięto w 1974 r., a dzieci skierowano do szkoły w Zielonce Pasłęckiej. Dzisiaj w budynku szkoły mieszkają Ryszard i Genowefa Tabor i mieści się tu także świetlica wiejska.

Na początku lat 50-tych XX w. powstała w Kroninie spółdzielnia produkcyjna, której przewodniczącym został Stanisław Gilarski. Działalność tej spółdzielni to bardzo ciekawy etap w dziejach wsi i warty jest szczegółowego przedstawienia.

Od pierwszych lat powojennych mieszkańcy wsi podlegali pod parafię w Zielonce Pasłęckiej i chowani byli na tamtejszym cmentarzu. A trzeba dodać, że po 1945 r. w najbliższej okolicy nie było księdza katolickiego, który mógłby nieść posługę duszpasterską w języku ojczystym nowych osadników polskich. W tej sytuacji jedyny w powiecie pasłęckim ksiądz katolicki – Niemiec Johannes Skerde (ur. 1895) podjął się sporadycznej opieki duszpasterskiej w Zielonce Pasłęckiej, ówczesnym „Wołyńcu”. Ksiądz Skerde znał słabo język polski, toteż nie odprawiał mszy. Chciał uczyć się języka polskiego, ale niestety, zachorował na tyfus i zmarł 13.9.1945 r. Po jego śmierci Kuria Biskupia poleciła, by ksiądz Józef Sikora[2] zaopiekował się wiernymi w Zielonce Pasłęckiej i okolicy. Organistą był w tym czasie Marian Romanowski. Jednak dopiero latem 1946 r. „Wołyniec” otrzymał stałego duszpasterza w osobie pochodzącego z Przemyśla księdza Jana Karasia (*1902-†1980 Olsztyn).

Dawny cmentarz poniemiecki w Kroninie znajduje się w kępie wiekowych drzew, po prawej stronie wjazdu do wsi od strony Zielna. Natomiast rodzina Potrafky miała miejsce pochówku na swojej posiadłości.

Przez wiele powojennych lat festyny ludowe i tańce na otwartym powietrzu odbywały się w Kroninie na tzw. „winnicy”, małej górce leżącej poza wsią.

Natomiast ostatni taki festyn, który odbył się w sobotę 18.8.2007 r., miał miejsce obok wspomnianego dawnego stawu.

Festyn był zorganizowany przez Urząd Miasta i Gminy w Pasłęku, POK, MOSiR i sołtys Alinę Odżga. Festyn uświetnił Burmistrz Pasłęka dr Wiesław Śniecikowski a ksiądz Czesław Drężek, proboszcz parafii, odprawił Mszę Świętą.

Później mieszkańcy tej pięknie położonej miejscowości bawili się przy muzyce i brali udział w różnych konkursach.

Dziękuje Państwu za uwagę. Życzę wszystkim dużo zdrowia a dzisiaj - radosnego popołudnia!

Lech Słodownik

(Historyk, regionalista, tłumacz i przewodnik)

(Elbląg-Kronin, 17.8.2019)

 

 

[1] Pochowany wraz z żoną Eufrozyną von Schlieben de domo Wandlach w kościele św. Bartłomieja w Pasłęku, gdzie wystawiono im nagrobek z okolicznościowym epitafium.

[2] Ksiądz Józef Sikora (1907-1989). W roku 1939 r. jako kapelan wojskowy uciekł z transportu do Kozielska. Był administratorem parafii Pasłęk do 13.09.1949 r. Zmarł w Morągu.


Dożynki gminne

Wydarzenie odddbyło się 6 godzin temu 

Burmistrz Pasłęka zaprasza na Dożynki Gminne, które w tym roku odbędą się 15...


Dożynki Gminne 2019

Pozostało19 minut

Burmistrz Pasłęka zaprasza na Dożynki Gminne, które w tym roku odbędą się 15...


20 lat powiatu elbląskiego

Pozostało6 dni

Na dzień 21 września 2019 roku zaplanowano uroczyste obchody 20 – lecia powstania...