18 sierpnia 2019 Ilony, Bronislawa, Heleny

Na tropie skarbów książąt zu Dohna w Słobitach w świetle archiwaliów UB (1945-1947) - częś

dodał 2004-12-24
Na tropie skarbów książąt zu Dohna w Słobitach w świetle archiwaliów UB (1945-1947) - częś

Od czasu do czasu przetaczają się przez Pasłęk falami różne akcje poszukiwania skarbów, dzięki temu przeżyliśmy już poszukiwanie Bursztynowej Komnaty a epilog tej akcji jest ogólnie znany. Niemniej należy stwierdzić, że była ona doskonałą okazją do nieodpłatnego promowania grodu nad Wąską w mediach a ponadto znany reżyser (także na niwie eksploracji) Ryszard Wójcik wydał kontrowersyjną książkę „Lochy Pasłęka. Kulisy poszukiwań skarbów w Polsce” (Warszawa 2000, s. 268). Jakimś „dziwnym” zbiegiem okoliczności Autor zapomniał przesłać egzemplarz tej publikacji Bibliotece Miejskiej, czy Bibliotece Pedagogicznej (z których zbiorów korzystał) przez co książka nie jest znana szerszemu ogółowi czytelników.
Nigdy nie twierdziłem, że np. Bursztynowa Komnata została ukryta w podziemiach pasłęckiego zamku, przez co naraziłem się niektórym „patriotom lokalnym”, ale jako człowiek parający się nauką starałem się zawsze zachować dystans i krytycyzm. Cierpliwie natomiast gromadziłem informacje ze źródeł o różnej proweniencji na temat tzw. skarbów.
W ostatnim okresie problem został cokolwiek ułatwiony dzięki możliwości penetracji archiwów służb specjalnych (głownie Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego). Dlatego też zamierzeniem moim jest podzielić się tą rzetelną, opartą o źródła dokumentacyjne i relacje wiedzą z Szanownymi Czytelnikami.
Artykuł mój podzieliłem na kilka części, w których wypowiadam się kolejno o poszukiwaniach skarbów książąt Dohna przez PUBP w Pasłęku, wywiezieniu książek z królewieckiej biblioteki (których część została ukryta w Pasłęku) do Torunia, znalezieniu skarbu monet w Robitach (około 1000 sztuk) i przekazaniu go do Muzeum Mazurskiego w Olsztynie. Naszą podróż śladami skarbów z Pasłęka i okolic proponuję rozpocząć od Słobit.
Pałac w Słobitach był jednym z największych i najpiękniejszych barokowych zespołów pałacowych w Prusach Wschodnich. Od 1818 r. położony był w powiecie pasłęckim (Kreis Preussisch Holland). Należał do tak zwanych „zamków królewskich” (Konigsschlossern), ponieważ już pierwszy król w Prusach Fryderyk I Hohenzollern (1701-1713) w trakcie swoich podróży po królestwie lubił w nim zatrzymywać się na nocleg.
Wybudowali go w zasadzie dwaj Dohnowie. Pierwszy z nich burgrabia Abraham zu Dohna (ur.1579 r.) stworzył go w stylu późnego renesansu i rozbudował w 1622 r. już częściowo w stylu manierystycznym. Prawdziwego blasku dodał obiektowi dopiero Alexander zu Dohna (ur. 1661 r.) przebudowując go w stylu barokowym wraz z pięknymi galeriami i oficynami.
Dzieła tego dokonał Joachim Ludwik Schultheis von Unfrid, a Jan Blomendael przyozdobił zespół pałacowy i park wspaniałymi rzeźbami. Architektura wraz z otoczeniem tworzyła niepowtarzalną całość, pełną harmonii i jakiegoś tajemnego uroku.
Częstymi gośćmi bywali w Słobitach; Wielki Elektor Fryderyk Wilhelm (1620-1688), królowie pruscy, wśród których należy wyróżnić Fryderyka Wilhelma III i piękność epoki jaką była królewska małżonka Luiza-symbol oporu Prus w okresie kampanii napoleońskiej. Gościł także w pałacu cesarz Wilhelm II (ostatni panujący z rodu Hohenzollernów) na słynnych polowaniach organizowanych przez książąt zu Dohna. Jak pisze Lech Słodownik w artykule poświęconym rodowi von und zu Dohna w Prusach (Głos Pasłęka nr 3/153/marzec 2004, s. 15-16) rodzina ta miała Słobity w swoim posiadaniu od 1525 do 1945 r.
Przez tak długi okres czasu w pałacu zgromadzono wiele skarbów kultury, część z nich to wynik pasji kolekcjonerskich poszczególnych przedstawicieli rodu. Zespół pałacowy w Słobitach imponował przybyszom-cudzoziemcom, w tym Polakom, o czym świadczy chociażby list wybitnego malarza polskiego Wojciecha Kossaka (1856-1942) z 8 maja 1897 skierowany do żony (cytuję za Lechem Słodownikiem): „Zamek przepyszny z XVII wieku, pełen starych gobelinów, dywanów zdobytych na Turkach przez różnych Dohnów. W 1992 r. przeprowadziłem rozmowę-wywiad z pisarką Ursulą Meyer-Semlies, która przebywała w Słobitach w 1936 r. (tekst ukazał się w IKAT-cie w 1993 r.). Pani Meyer-Semlies po upływie ponad półwiecza wciąż pozostawała pod urokiem zespołu pałacowego w Słobitach, w swoich sugestywnych wspomnieniach zebranych w książce pt „In den Memelwiesen” tak opisuje moment pierwszego spotkania z „małym Wersalem”: „…przed nami wyłonił się pałac w Słobitach…zaskoczeni stanęliśmy w miejscu, by móc podziwiać przepiękne dzieło sztuki…majestatycznej, biały pałac tak cudownie wkomponowany w zieleń parku. Chwila ta wywarła na nas niezapomniane wrażenie”.
Pisarka-wówczas studentka Wyższej Szkoły Nauczycielskiej w Hannowerze, specjalizująca się na seminarium muzykologicznym miała nieskrępowaną możliwość podziwiania słynnej na całym świecie kolekcji starodawnych instrumentów muzycznych. Sławna również była biblioteka pałacowa, która zawierała unikalne w skali europejskiej rękopisy i starodruki. Podziw wzbudzały kolekcje tabakierek. Autorka tych wspomnień przybyła do Słobit wraz z osiemnastoma koleżankami, które tworzyły wówczas zespół pieśni chóralnej. Na pałacowym tarasie powitał gości osobiście ostatni „książę na Słobitach” Alexander zu Dohna (1899-1997). W pałacowej jadalni czekały na „wygłodniałe cokolwiek” studentki srebrne nakrycia i stara porcelana. Wszystko to samo w sobie było dziełem sztuki. Na następny wieczór „po przełamaniu barier stanowych” zarówno goście jak i mieszkańcy Słobit zostali zaproszeni przez księcia do przepięknej barokowej Sali balowej, gdzie rodzina książęca i krewni dali uroczysty koncert dawnej muzyki odtwarzanej na oryginalnych starych instrumentach.
Książę Alexander zu Dohna został skierowany w latach II wojny światowej na front wschodni, z którego udało mu się powrócić do Słobit i ponownie zająć siꔿniwami i zbiorami z pól”. Były to już ostatnie chwile pobytu księcia w jego rozległych majątkach-front zbliżał się do Prus Wschodnich i tu zaczyna się szereg zagadek. Jedną z nich jest słynny list dyrektora Muzeum Bursztynu w Królewcu doktora Franza Ferdynanda Alfreda Rohde do księcia Alexandra z 6 września 1944 r. z prośbą o przechowanie najbardziej wartościowych eksponatów w tym Bursztynowej Komnaty. Książę (prawdopodobnie przez swego sekretarza) przeprasza i odmawia, twierdząc że jego pałac i majątek nie nadaje się do tak odpowiedzialnego zadania. O tych sprawach wielokrotnie pisał i mówił w audycjach radiowych i telewizyjnych historyk pasłęcki p. Sławomir Sadowski.
Zasadnicze pytanie jednakże brzmi tak: co się stało z wielkimi skarbami kultury zgromadzonymi w Słobitach przez kolejnych właścicieli? Miały one nie tylko wartość historyczną ale i kapitałową jak chociażby kolekcja malarstwa niderlandzkich mistrzów, czy wyżej wspomniane kolekcje wyrobów porcelanowych, złote i srebrne przedmioty użytkowe, gobeliny i inne.
Książę Alexander zu Dohna był arystokratą w starym stylu, pełnym poczucia odpowiedzialności nie tylko za nagromadzone dobra ale i za ludzi. W bardzo szybkim tempie przygotowano się do ewakuacji tworząc tabor, który 22 stycznia 1945 r. przy ponad dwudziestostopniowym mrozie o godzinie 3 rano rozpoczął dramatyczną ucieczkę przed nadchodzącą Armią Czerwoną. Kolumna zaprzęgów konnych i ludzi (wraz z księciem ewakuowała się w większości miejscowa ludność i pracownicy majątku), po wielodniowej „zimowej epopei” dotarła do miejscowości Hoya koło Bremy. W marcu 1945 r. jak podaje w swoich wspomnieniach Alexander zu Dohna (Erinnerungen eines alten OstpreuBen) rozwiązano liczący 330 osób, 140 koni i 38 zaprzęgów konnych konwój mieszkańców Słobit, Gór, Karwin, Prakwic, Mokajm, Pachoł i innych miejscowości wchodzących w skład dóbr Dohnów.
Nie był to tabor, którym można by ewakuować ze Słobit bezcenne zbiory i kolekcje. Nadal pozostaje otwarte pytanie-czy je zabezpieczono, a jeśli tak to w jaki sposób?
Zapewne w tej sytuacji część „słobickich skarbów” została ukryta na miejscu-był to tym samym zaczyn legendy o ukrytych skarbach księcia Dohny. Legenda ta z różnym nasileniem funkcjonowała w okolicy także w okresie powojennym. W 1974 r. przebywałem w Słobitach wraz z kolegami–studentami-członkami Koła Naukowego Historyków Uniwersytetu Gdańskiego. Pamiętam zalane wodą piwnice pałacu, do których wrzucono część rzeźb stanowiących ozdobę pałacowego parku. W bardzo szybkim czasie wspomniane rzeźby znikły-pewnie ozdabiają ogrody podwarszawskich willi, a właściciele zapewne tak do końca nie wiedzą kto był ich twórcą.

Józef Włodarski
grudzień 2004


Dodaj komentarz


Aby dodać komentarz musisz podać wynik
Akceptuję Regulamin
Akceptuję Politykę prywatności

Logowanie / Rejestracja

Dodaj komentarz


Aby dodać komentarz musisz podać wynik
Akceptuję Regulamin
Akceptuję Politykę prywatności

VIII Jarmark św. Bartłomieja w Pasłęku już w niedzielę. Co w programie?

Pozostało9 22 minut

  Jarmark regionalnych produktów i rękodzieła, historyczny...


Artystyczne Lato 2019 - Korzuh

Pozostało7 dni

Burmistrz Pasłęka i Dyrektor Pasłęckiego Ośrodka Kultury zapraszają na koncert...


Gwiazdy Polskiej Opery Kameralnej w Pasłęku

Pozostało27 dni

14 września w Pasłęckim Ośrodku Kultury wystąpią gwiazdy Polskiej Opery Kameralnej....