20 czerwca 2021 Diny, Bogny, Florentyny
Reklama Heops

Wszystko zaczęło się w maju. Jak Polacy przejmowali Pasłęk od Sowietów

dodał Ponad miesiąc temu, 2021-05-10
Wszystko zaczęło się w maju. Jak Polacy przejmowali Pasłęk od Sowietów

Gdy 30 kwietnia 1945 roku Hitler strzelał sobie w usta w berlińskim bunkrze, znaczna część “tysiącletniej Rzeszy” była już w sowieckich rękach. W tym Prusy Wschodnie i Pasłęk, ale kwestią czasu było przejęcie miasta przez Polaków. Stało się to pod koniec maja i nowi mieszkańcy czym prędzej zabrali się za organizowanie życia w mieście. Administracja, policja, szkolnictwo, służba zdrowia, sklepy spożywcze – wszystko trzeba było tworzyć od zera, a sprawy nie ułatwiali, grabiący, co się da, Sowieci.

Pasłęckie piekło w sowieckim wydaniu

Dla przypomnienia kontekstu – Armia Czerwona zdobyła Pasłęk 23 stycznia 1945 roku, a kilka kolejnych dni poświęciła na puszczenie miejskiej zabudowy z dymem. Ofiarą Sowietów padł szereg obiektów, m.in. urząd powiatowy, urząd finansowy, ratusz, zamek, dworzec kolejowy, szkoły, hotele i restauracje.

Radziecki ogień nie ominął też prywatnych domostw, a to, co nie spłonęło w Pasłęku i okolicy, było przez krasnoarmiejców rozkradane. Zajęły się tym tzw. komanda gospodarcze, które transportowały maszyny, meble, obrazy, a nawet krowy, konie i świnie, do Młynar. Tam zdobycz ładowano do wagonów, które poruszały się w jednym kierunku – w głąb ZSRR.

Nad tym procesem czuwali, mające pełnię władzy na terenie pasłęckiego powiatu, radzieccy komendanci wojskowi (rejonowi). Dokładniej, duet majorów Iwan Dedenkow i Iwan Burmistrow, których siedziba mieściła się w wydzielonym terenie między dzisiejszymi ulicami Piłsudskiego i Zwycięstwa.

Tam też stacjonowali żołnierze Armii Czerwonej, a cała strefa była ogrodzona i zabezpieczona przez strażników. Dodajmy, że zgodnie z prawem komendanci mieli utrzymywać kontakty z okoliczną ludnością poprzez samorząd, złożony z kilku-kilkunastu Niemców.

Samorząd taki powstał, ale i tak Sowieci zgotowali miejscowym piekło. Pierwsze dni pobytu krasnoarmiejców w Pasłęku to niekończący się ciąg gwałtów, rabunków i morderstw, a gdy sytuacja się uspokoiła, Niemców “zapraszano” do radzieckiej komendantury. Cudzysłów jest niezbędny, bo owo zaproszenie oznaczało wstęp do przesłuchania, zarejestrowania, a po upływie kilku dni – deportacji do ZSRR.

Niemcy, którzy zorientowali się, co ich czeka, najczęściej uciekali, ale spore grono pozostało na miejscu. Ci, których Sowieci nie wywieźli, i tak musieli opuścić rodzinne strony – w latach 1946-1948 Polacy zorganizowali ich przymusowe przesiedlenie za Odrę i Nysę Łużycką.

Biało-czerwone flagi nad Wąską

Oczywiście, z polskiej perspektywy trudno o współczucie “wypędzonym” - w końcu to Hitler i jego współpracownicy rozpętali II wojnę światową, a niemieccy cywile płacili rachunek za ich decyzje. Chodzi jedynie o podkreślenie bestialstwa Sowietów, które często przekraczało ludzkie wyobrażenia.

Tymczasem cofnijmy się do maja 1945 – to czas, gdy rozpoczął się biało-czerwony rozdział historii Pasłęka. W połowie miesiąca nad Wąską przybył bowiem pierwszy powojenny starosta, Władysław Zieliński. Z pochodzenia łodzianin, czas II wojny spędził w Zgierzu, a w kwietniu 1945 roku zaryzykował kilkusetkilometrową podróż i znalazł się w Elblągu. Miesiąc później oddelegowano go do Pasłęka jako starostę.

Zieliński zgłosił się 15 maja do Dedenkowa ze swoją nominacją i nie marnował czasu. Trzy dni wystarczyły mu, aby wskazać budynki na siedziby starostwa i Polskiej Partii Robotniczej. Nakazał też poobwieszać miasto biało-czerwonymi flagami, “co spowodowało ogromne wrażenie na dotychczasowych [tj. niemieckich – przyp. red.] mieszkańcach miasta”.

Niemniej, to jedna strona medalu - drugą były późniejsze, wątpliwe działania starosty - oskarżano go m.in. o przywłaszczenie koksu przeznaczonego do ogrzania Kościoła pw. św. Bartłomieja. Z kolei żona starosty miała czyhać na pasłęckim dworcu na Niemców-przesiedleńców i konfiskować im majątek zabierany do ojczyzny...

2 dni przed starostą Zielińskim w Pasłęku pojawili się polscy milicjanci, a w zasadzie 6 milicjantów z Olsztyna. Ich zadaniem było zorganizowanie komendy powiatowej, a grupie przewodził kapral Jan Kiwicz, który został Komendantem Powiatowym MO w Pasłęku. Po zaadaptowaniu się w mieście milicjanci przystąpili do organizacji posterunków gminnych – pierwsza taka jednostka powstała w Zielonce Pasłęckiej, kolejna w Młynarach.

We wrześniu 1945 na komendzie pracowało już 43 funkcjonariuszy, ale, niestety, przyrost liczby milicjantów nie zawsze szedł w parze z ich jakością. Starosta raportował w lipcu: “brak efektów w wykrywaniu przestępstw […]. Zdarzają się wypadki pijaństwa. Brak dyscypliny”.

Nowe miejsce, stare bolączki

Dla pełni obrazu dodajmy, że pierwsi milicjanci w Pasłęku musieli się zmagać z niewyobrażalnymi z dzisiejszej perspektywy, ale wówczas naturalnymi trudnościami. Nie dysponowali służbowymi pojazdami, ba, nierzadko brakowało im nawet mundurów. Zdarzało się, że funkcjonariusze chodzili w cywilnych ubraniach lub pożyczali wojskową odzież od żołnierzy.

Niedobory dotyczyły zresztą wszystkiego, w tym żywności, wskutek czego “aresztowanych żywiono z własnych zapasów”. Milicja musiała przy tym ułożyć sobie relacje z Armią Czerwoną, co nie było łatwe z uwagi na zbrodniczość Sowietów - tylko we wrześniu 1945 krasnoarmiejcy dokonali w Pasłęku i okolicach 6 rabunkowych mordów.

Szeregowcy i oficerowie Armii Czerwonej nie przejmowali się ani prośbami, ani groźbami Polaków i do owego września poczynali sobie, jak chcieli. Na szczęście, wówczas opuścili miasto – nad Wąską pozostała jedynie grupa żołnierzy w celach obserwacyjnych. Wspomnijmy jeszcze, że milicjanci zmagali się z bandami szabrowników, którzy w pierwszych powojennych miesiącach nawiedzali Pasłęk - wyzwań mieli pod dostatkiem...

Tymczasem wróćmy do pamiętnego maja 1945 roku – 27 dnia tego miesiąca odbyło się oficjalne przejęcie miasta przez Polaków. W uroczystościach, prócz starosty Zielińskiego, uczestniczył m.in. pierwszy polski burmistrz Pasłęka, Alfons Pupik.

W tym momencie nad Wąską mieszkało ok. 700 Niemców i...kilkunastu Polaków. To nie pomyłka - pierwsi polscy osadnicy przybyli do Pasłęka dopiero w czerwcu. Zastali miasto w ruinie i wszechobecną biedę - “brak mąki, soli, tłuszczów, mięsa i ziemniaków uniemożliwiał normalne życie” (raport starosty z czerwca 1945).

Aby zaspokoić potrzeby żywieniowe rodaków, Zieliński początkowo zaadoptował jedną z sal w budynku starostwa na stołówkę. Ponadto, władze przejęły poniemiecki majątek w Gołąbkach, zaangażowały tam do pracy pozostałych w Pasłęku i powiecie Niemców i stamtąd dostarczały nowym pasłęczanom produkty rolne.

Głód, mieszkania po Niemcach, nadające się do kapitalnego remontu - mało? Dorzućmy epidemię tyfusu, która rozpętała się w Pasłęku latem 1945 roku, “umierało wówczas dziennie w mieście do 8 osób […], które grzebano bez trumien na cmentarzu ewangelickim”.

Zarazy być może nie udałoby się opanować, gdyby nie operatywność twórcy powojennej pasłęckiej służby zdrowia, dr. Wilhelma Bereckiego. Sprowadził on z Olsztyna amerykańskie szczepionki i rozpoczął szczepienia wśród mieszkańców, co okazało się zbawienne w skutkach. Pamiętajmy o tym i dziś, gdy świat zmaga się z pandemią koronawirusa.

Przy pisaniu tekstu korzystałem z publikacji: „Pasłęk – dzieje miasta” pod red. Wiesława Gogana, „Pasłęk. Spotkania z historią i legendą” ks. Wiesława Rodzewicza i Józefa Włodarskiego oraz „Pasłęk: z dziejów miasta i okolic 1297-1997” pod red. nauk. Józefa Włodarskiego.

Tomasz Czapla


Dodaj Komentarz

Walidacja: słowo na dziś :ratusz

Komentarze

  • wacek wackowski
     Ponad miesiąc temu, 2021-05-12

    Hitler strzelił sobie w skroń,0 w usta to cyjanek poszedł. O ile sam sobie strzelił...

POMOC DROGOWA/ USŁUGI TRANSPORTOWE do 27 TON
nasza2